Sierpień dał mi w kość... Upały przy zamknięciu w betonowej klatce mieszkania wymęczyły mnie całkowicie. Chce mi się jesieni, mgieł, mżawki i powolnych spacerów z szuraniem stopami po dywanie z liści...
Wyczerpałam swoje baterie całkowicie. Energii starczy mi tylko jeszcze na niedokładne spakowanie walizki i ucieczkę na zasłużone wakacje. Tydzień na reset. Całe szczęście, że chociaż tydzień... Po powrocie znów 300 % normy do wyrobienia.
Czuję się jak na zdjęciach poniżej- dość wiekowo ;)
Mam nadzieję, że Wy wakacyjnie wypoczęliście i wspomnień nazbieraliście pozytywnych tyle, że na cały następny rok wystarczy ;)
Buziole wielkie dla wszystkich odwiedzających moje skromne progi...
Wasza starowinka Cottoni hehe... , znaczy się Anka ;)