Obserwatorzy

środa, 10 kwietnia 2013

Wykopaliska

Miałam ci ja onegdaj profil na Myspace.
Dawno to było i pozwoliłam sobie na czas jakiś o nim zapomnieć.
Dzisiaj jednak zaliczyłam małe wykopaliska i oto, co mam Wam do pokazania
 
 
Truskawkowa torba na zakupy.
Truskawki uwielbiam po prostu i tęsknota za nimi ogarnia mnie straszna.
Te importowane ni jak się mają do naszych krajowych, pachnących i słodziutkich.
Chociaż nie powiem, pojadłam trochę tych aktualnie dostępnych
z dużą ilością bitej śmietany i cukru... mniam
 
 
No i jeszcze cherry cherry lady
moja mała wiśniowa panienka.
Jeden z pierwszych misiów jakiego uszyłam tymi mojemi dwiema ręcami...;)
 
 
... i dla towarzystwa biało-malinowa panienka misiowa
Kwiatki na ubranku to haft supełkowy, który bardzo lubię, a którego nie stosowałam już dawno.
Haft niezwykle prosty, a szybki i bardzo efektowny.
 
 
To tyle wspominania na dzisiaj ;)
Jak Wam mija tydzień?
W stronę weekendu od środy robi się już jakoś z górki, prawda?
 
Miłego dnia
Wasza A.
 


wtorek, 9 kwietnia 2013

Bo wiosną skrzydła rosną

Wiosna :)
 
ech......
 
Wyczekana, wymarzona, słoneczna i pachnąca.
Była tu wczoraj, przez chwilę...
Zmęczyła się chyba jednak i dzisiaj znowu szaroburo.
Zakupiłam  trochę wiosny w doniczkach, więc dzielę się nią z Wami
 
 
 
Niby taki zwyczajny kwiatek, stokrotka, a radość na jego widok nie do opisania.
Wystarczy, że w domu coś zakwitnie i tak jakoś lżej na duchu się robi, prawda?
Cóż, niektórym zapewne wystarcza jak im ser w lodówce zakwitnie, hehe
Ja tam wolę moje doniczkowe zielopuszki.
Te są wyjątkowo urodziwe i do zdjęć pozowały niczym Kate Moss.
 
 
Stokroty szybko przypomniały mi o mojej wielkiej konewie,
która zapomniana stała na szafie.
Konewka, znaleziona kiedyś na działce rodziców,
już dawno została pobielona i "zdekupażowana" przeze mnie.
Teraz nastało jej pięć minut i zmieniła miejsce na bardziej dostrzegalne.
 
Mam nadzieję, ze to słonko już niedługo zagości u nas na dłużej
i będzie można pranie na balkon wystawić.
Póki co wszystko dynda na sznurkach w łazience
A takie z balkonu, na wietrze suszone, to zupełnie inna bajka ....
Z oznak wiosny widziałam ostatnio muchy sraluchy.
Pobudziło się to dziadostwo jakoś tak najszybciej ze wszystkiego...
Oby nie czatowały  na to moje balkonowe pranko, hehe :P
 
A jakby ktoś poszukiwał takich vintage klamerek do bielizny,
to mam na zbyciu dwa komplety
(komplet- 10szt klamerek- 20zł+ koszt przesyłki)
 
Moje wiosenne skrzydełka rosną.
Po malusiu wypuszczają piórko po piórku.
Stan ducha poprawia się zatem z dnia na dzień
i człek gotów do działania się staje.
 
Na specjalne zamówienie powstała podusia w bardzo "nie cukierkowych" kolorach.
Moim zdaniem jednak prezentuje się równie uroczo, co w pastelach.
Podusia w wersji końcowej ma jeszcze napis "Pokój Zuzi"
Literki jednakże naszywałam późna nocą
i zaraz potem podusia została zapakowana i uszykowana do drogi.
Zdjęcia, w ferworze nocnej walki, zapomniałam już pstryknąć.
Musi zatem wystarczyć ta niekompletna prezentacja...
 
 
 
Czekoladowo, karmelowo i kropeczkowo...
mam nadzieję, że efekt końcowy zadowalający dla głównej zainteresowanej ;)
 
Miłego tygodnia Kochani.
Wracam do pracy.
 
Wasza A.
 
 
 


piątek, 5 kwietnia 2013

Charytatywnie

Moi Drodzy!
 
Dzisiaj mały apel do Was.
 
Jest w moim mieście stowarzyszenie, które pomaga dzieciom
chorym na autyzm i z innymi zaburzeniami rozwojowymi.
Stowarzyszenie nazywa się "DAR LOSU"
 
tutaj jest link na Facebook'a
 
 
i na ich oficjalną stronę:
 
 
 
 
Stowarzyszenie parokrotnie organizowało już koncerty charytatywne, podczas których
licytowano również prace rękodzielnicze.
Pomagałam jak mogłam i dawałam co miałam.
 
28 kwietnia stowarzyszenie organizuje koncert kolejny.
W koncert zaangażowała się tym razem młodzież
ze Szkoły Muzycznej I i II stopnia w Legnicy.
Młodzi chcą pomagać i cieszy mnie ogromnie,
że nie przechodzą obojętnie obok ludzi,
których życie jest trudniejsze od naszego.
 
Jeżeli możecie i chcecie pomóc tym małym ludziom,
zaklętym w świecie autyzmu,
jeśli możecie przekazać na licytację jakąś ze swoich prac,
będę bardzo szczęśliwa i wdzięczna.
 
Na koncert również zapraszam w imieniu organizatorów i swoim.
Uczestnikom koncertu zostaną przekazane nazwiska
i namiary na darczyńców, czyli np. adresy sklepów internetowych.
 
Jeżeli Waszą wolą jest pomoc prace można przesłać na adres:
 
Joanna Pyzińska
V Liceum Ogólnokształcące
ul. Senatorska 32
59-220 Legnica
z dopiskiem "DAR LOSU"
 
Z góry serdeczne dzięki za otwarte serca!
 
Wasza A.
 
 


środa, 3 kwietnia 2013

I marzę sobie o ciepełku...

Patrzę za to okno
i zdecydowanie nie akceptuję tego, co widzę...
Szarość...
Szare budynki i niebo szare
i wszystko jakieś takie brudne i smutne.
Dobrze, że u mnie na półkach feria kolorów.
Kropki, kwiatki, paski, kratki- tęcza na tkaninach.
Trzymając w rękach te moje szmatki mogę uciec myślami daleko
Tam, gdzie cudowne ciepełko ogrzewa mi kości.
Gonitwa w stronę wiosny (takiej prawdziwej, słonecznej)
i jeszcze dalej i dalej pędzę duchem do  lata..
Do lodów z owocami, do czereśni prosto z drzewa,
do śliwek i gruszek cieknących sokiem po brodzie.
Do zapachu marmoladki smażonej długo na wolnym ogniu (precz z żelfixami!)
Szary to ja mogę mieć sweter na zimę.
Póki wiosna nasza nie włada kolorem przemaluję swoją rzeczywistość przy pomocy igły i nitki.
Wam proponuję to samo.
Zatem szable w dłoń ( no dobra, szmatki w dłoń;) i do boju!
 
 
 
Do zaczarowania  otoczenia nie trzeba wiele.
Słoiczki z kapturkami będą prezentowały się sielsko i uroczo :)
a jak jeszcze wypełnią się słodką konfiturką z malin, mmmmmm :)
 
Serwetkom poświęciłam nieco więcej czasu... krzyżyk wymaga cierpliwości
i paru ładnych godzin.
Dlatego też skłaniam się ku niemu niezbyt często, lubię jednak ogromnie i szczerze podziwiam wszystkich, którzy krzyżykują dniami, miesiącami i latami całymi
tworząc cuda prawdziwe.
 
Uciekam dalej czarować
a Wam życzę wielu inspiracji, czasu, cierpliwości
i przede wszystkim nadejścia rychłego tak wyczekiwanej wiosny:)!
 
 
Wasza A. 
 
 


wtorek, 2 kwietnia 2013

Pościk poświąteczny :)))

Po  świątecznym, kulinarnym szaleństwie
 czas na post poświąteczny.
Zatem dzisiaj POST wieloznaczeniowy:)))
Nowy post na blogu i post kulinarny, zaraz po wielkim poście, hehe :)
Portwel juz wygląda jakby był na niezłej diecie, więc czas i na mnie.
Zamiast jajek i mięsiwa będziemy jeść zielone :)
 
 
Przygotowania do świąt przypominały lekki ( a może wcale nie taki lekki) obłęd.
Wszystko w biegu, wszystko na wariata i nic do końca...
Porządki nieskończone, nie wszystko ugotowane,co wcześniej zaplanowane...
Kto winny? Wirus, paskudztewko, które położyło mnie na parę dni w pościel.
Szczęście całe, że już po wszystkim ( i tu dziękuję z całego serca za życzenia powrotu do zdrowia)Niby takie nic, ból głowy, ból mięśni, zatkane uszy i katar,
a człowiek leży jak kłoda i nie nadaje się do niczego.
A później galop przez dom cały, zeby zdążyć zrobić cokolwiek.
I tak przed samym wyjściem ze święconką okazało się, że brak baranka.
Szczęście całe wydmuszki były gotowe, orzechów w domu pełno,
więc naprędce stworzony baranek wylądował w koszyczku:
 
 
Może i nie grzeszy urodą, ale koszyczek bez baranka? No nie godzi się poprostu;)
 Udało mi się jeszcze zmienić lambrekin w kuchni.
Czas był najwyższy, bo reniferki w zestawieniu z tym krajobrazem za oknem,
straszyły zimą okropnie.
Skończyłam zatem lambrekinek nowy, niebiesko-czerwony, który w zamierzeniu przywodzić ma na myśl słodką markizę z cukierni.
 
Wiem wiem, na tym moim okienku wszystkiego dużo za dużo, ale to przez gabaryty mojego mieszkanka. Wszystko potrzebne, a miejsca malusio...
 
 
Najważniejsze, że żurek się udał, pieczona biała kiełbaska była pyszna i generalnie zrobiło się miło.
Tempo na dwa dni zwolniło maksymalnie.
Odpoczęłam, odespałam i wyleniłam się za wsze czasy.
 
Słodkiego i nnabiału objadłam się, że hoho (chyba trzeba zacząć ćwiczyć, hmmmm)
Zatem z nową energią zamierzam ruszyć do boju
i zasiąść na powrót do maszyny.
Sklepik Artillo świeci pustkami i trzeba to zmienić jak najszybciej :)
 
Za wszystkie życzenia i przemiłe maile dziękuję bardzo bardzo bardzo!!!!!
Jesteście KOCHANE jak nie wiem co!
Na odpowiedzi też czasu zabrakło, ale będę pisać w ciągu dni kolejnych.
 
Mam nadzieję, że Wam święta udały się wyśmienicie;)
 
Miłego tygodnia Kochani :)))
 
Wasza A.