Obserwatorzy

środa, 3 kwietnia 2013

I marzę sobie o ciepełku...

Patrzę za to okno
i zdecydowanie nie akceptuję tego, co widzę...
Szarość...
Szare budynki i niebo szare
i wszystko jakieś takie brudne i smutne.
Dobrze, że u mnie na półkach feria kolorów.
Kropki, kwiatki, paski, kratki- tęcza na tkaninach.
Trzymając w rękach te moje szmatki mogę uciec myślami daleko
Tam, gdzie cudowne ciepełko ogrzewa mi kości.
Gonitwa w stronę wiosny (takiej prawdziwej, słonecznej)
i jeszcze dalej i dalej pędzę duchem do  lata..
Do lodów z owocami, do czereśni prosto z drzewa,
do śliwek i gruszek cieknących sokiem po brodzie.
Do zapachu marmoladki smażonej długo na wolnym ogniu (precz z żelfixami!)
Szary to ja mogę mieć sweter na zimę.
Póki wiosna nasza nie włada kolorem przemaluję swoją rzeczywistość przy pomocy igły i nitki.
Wam proponuję to samo.
Zatem szable w dłoń ( no dobra, szmatki w dłoń;) i do boju!
 
 
 
Do zaczarowania  otoczenia nie trzeba wiele.
Słoiczki z kapturkami będą prezentowały się sielsko i uroczo :)
a jak jeszcze wypełnią się słodką konfiturką z malin, mmmmmm :)
 
Serwetkom poświęciłam nieco więcej czasu... krzyżyk wymaga cierpliwości
i paru ładnych godzin.
Dlatego też skłaniam się ku niemu niezbyt często, lubię jednak ogromnie i szczerze podziwiam wszystkich, którzy krzyżykują dniami, miesiącami i latami całymi
tworząc cuda prawdziwe.
 
Uciekam dalej czarować
a Wam życzę wielu inspiracji, czasu, cierpliwości
i przede wszystkim nadejścia rychłego tak wyczekiwanej wiosny:)!
 
 
Wasza A.