piątek, 18 lipca 2014

Little vacation

So much to do here, but I'm leaving the town to take a deeper breath... 
With me my sewing machine and camera ;) Crazy people can't live without work :P
I plan to take some sun and sew in peace somewhere close to the water.
I hope you have a great time with your families and friends ;)
OK, time for me to go. Everything packed, car is waiting... 
See you later alligator... Cottoni and her little creatures say bye bye!
***
Tyle tu do zrobienia, ale opuszczam dzisiaj miasto pooddychać nieco głębiej...
Ze mną jedzie maszyna do szycia i aparat ;) Szaleńcy nie potrafią żyć bez pracy :P
Planuję złapać trochę słońca i szyć w spokoju gdzieś blisko wody.
Mam nadzieję, że dobrze się bawicie z rodzinami i przyjaciółmi;)
OK, czas na mnie. Wszystko spakowane, samochód czeka...
Do zobaczenia .... Cottoni ze swoimi małymi stworkami mówi papa!







Your A./Wasza A.

czwartek, 3 lipca 2014

SWEET INSPIRATION

Some time ago, when I was surfing online, I found something super sweet and beautiful.Something what absolutely fits my sense of style and it's made perfect! What I'm talking about? Peggy Porschen cakes. At the moment didn't have an ocasion to taste them, but they look gorgeous!!!

***

Jakiś czas temu serfując w sieci znalazłam coś super słodkiego i pięknego. Coś, co absolutnie trafia w moje poczucie stylu i jest wykonane perfekcyjnie!O czym mówię? O tortach Peggy Porschen. Na ten moment nie miałam okazji ich skosztować, ale wyglądają wspaniale!!!




Every cake  designed by Peggy is elegant,sophisticated and to be honest for me would be a torture tu put a knife in it...
***

Każdy tort zaprojektowany przez Peggy jest elegancki, wyrafinowany i jeśli mam być szczera torturą byłoby dla mnie włożenie w niego noża...


Another teddy bears inspired  by Peggy's cakes will be ready soon. I just have to sew few more, at least few... ;) And if you want  to see other her art/cakes just klick here : Peggy Porschen Cakes
or if you are in London go to her pasticceria and tell me about your feelings ;)

***
Kolejne misie inspirowane tortami Paggy wkrótce będą gotowe. Poprostu muszę uszyć jeszcze kilka, przynajmniej kilka ... ;) Jeśli chcecie  zobaczyć inne jej dzieła sztuki klikajnie tu: Peggy Porschen Cakes
a jeśli jesteście w Londynie idźcie do jej cukierni i opowiedzcie mi o swoich odczuciach ;) 



If you like my teddy bears go to Facebook Fanpage.I prepared there a little give away ;)

***
Jeżeli podobają Ci się moje misie idź na Facebook Fanpage. Przygotowałam tam małą rozdawajkę ;)

***
OK, it's the right time for me to go to my atelier. Work is waiting ;) Have a nice day my friends!
***
OK, nadszedł właściwy czas, żeby udać się się do pracowni. Robota czeka ;) Miłego dnia Przyjaciele!

Wasza A./ Your A.

czwartek, 26 czerwca 2014

Little mous and quite big change ;)

I think it's the right time to start write something also for my foreign friends and visitors...
Few e-mails from you every day  it's a  sign, that writing only in polish is not  fair with you  ;)
Most of all because google translator can give you not to good view of this, what I'm telling here ;)
I hope you will forgive me little mistakes... my english is something what I'v learned in NY, where people talk not so perfect language too ;) and then I practiced for six years at home when I was in relationship with Italy citizen, so you can immagine ;)... 
***
Sądzę, że to najwyższy czas zacząć pisać co nieco z myślą o moich zagranicznych przyjaciołach i gościach...Kilka maili od nich każdego dnia to znak, że pisanie wyłącznie w języku polskim nie jest fair. Przede wszystkim dlatego, że tłumacz google może dać im błędny obraz tego, o czym tutaj mówię ;) Mam nadzieję, że wybaczycie mi drobne błędy... mój angielski to coś, czego nauczyłam się w NY, gdzie większość ludzności mówi językiem niezbyt poprawnym ;) a później trenowałam sześć lat w domu będąc w związku z obywatelem Włoch, więc możecie sobie wyobrazić ;)
***
So that's all about changes here...
I like to talk a lot and I will do my best to translate it well for you, or maybe for a change  I will just put some more pictures intead of so many words ;)

***
To tyle w temacie zmian ...
Lubię dużo mówić, co wiecie ;) i postaram się tłumaczyć wszystko w miarę sprawnie,a może dla odmiany dodawać będę więcej zdjęć zamiast tylu słów ;)
***
Soooo..... today I'd like to show you little (32cm) mous Mili. Usually my teddy bears and mice wear something warmer, but season changed and it's time for swimming suits ;) Here still quite cold, and I hope her new outfit will call the real summer also to us.
***
A więc.... (dwója bęc, jak mawiał mój prof. w liceum ;) dzisiaj chciałam pokazać Wam małą (32cm) myszkę Mili. Zazwyczaj moje misie i myszki ubrane są w coś cieplejszego, ale sezon się zmienił i czas na strój kąpielowy ;) U nas ciągle dość zimno, mam więc nadzieję, że jej nowy strój przywoła prawdziwe lato również do nas.







OK, I'm going back to work now. Only this little grey lady can lie on her pink blanket looking through pink glasses at the sky and clouds...

***

OK, teraz wracam do pracy. Tylko ta mała, szara dama może sobie leżeć na swoim różowym kocyku i patrzeć przez różowe okulary na niebo i chmury...

Have a nice day my friends. I'm soooo glad to have you here :)
Hope you will enjoy every visit ;)
***
Miłego dnia przyjaciele. Tak bardzo się cieszę mając Was tutaj :)
Mam nadzieję, że każda wizyta jest dla Was przyjemnością.

Wasza/Yours
A.




poniedziałek, 23 czerwca 2014

Od czego zacząć, czyli dylemat poniedziałkowy...

Czy Wy też tak macie, że przychodzi poniedziałek i nie wiadomo w co ręce włożyć w pierwszej kolejności?
Ja właśnie usiłuję zorganiozować się jakoś z tym nowym tygodniem, tylko nie wiem od czego zacząć.
Szybkie akcje szyciowe w ostatnich dniach zasypały mi mieszkanie ścinkami, nitkami i pyłkami wszelakimi. Sprzątania sporo, zamówień do zrealizowania jeszcze więcej. Parę kilo czereśni czeka w kuchni na jakieś działania słoikowe... Nie wspominając już o stercie naczyń. No strateg ze mnie po byku... Powinnam chyba jak hinduska bogini posiadać kilka par rąk, a nie tylko dwie...
Z tego wszystkiego klapłam na chwilę z kawą w dłoni i "podziwiam" ten krajobraz zastanawiając się, czy kiedyś zdołam całą robotę przerobić, żeby ponudzić się troszeczkę ;)
Dla oddechu kilka zdjęć z moją nową retro szczoteczką kuchenną ( bo w całym tym bałaganie miło mieć coś dla oka przyjemnego ;)
Jakby komuś chętka naszła na takie cacuszko, to mam jeszcze tylko trzy ;) Idealna jest i do warzywek, owoców czyszczenia, i do garnuszków, jak kto woli.
Wrzucam więc kilka zdjęć i zmykam walczyć z chaosem ( szczoteczki znajdziecie w zakładce bloga WYPRZEDAŻ)




Śliczna prawda?
Łapię się więc za szczotę i pędzę toczyć bój z codziennymi obowiązkami...
Miłego poniedziałku Robaczki Wy Moje!!! :)

Wasza A.

niedziela, 22 czerwca 2014

No i lipa...

No i lipa z pogodą na długi weekend...
Pytaliście czy u mnie słonko, a gdzież tam :P
Taka sama  lipa, jak i u Was. A, że dodatkowo jeszcze lipa kwitnie to zasmarkało mnie konkretnie i pierwsze dni długiego weekendu spędziłam dogorewając w wyrku.
Samo życie :)
Matka natura najwyraźniej złośliwą kobitką jest, bo nigdy wolnego nie ma i jak słyszy, że długi weekend, to deszczem lubi dowalić całemu uradowanemu towarzystwu :)
Na szczęście weekendowanie dobiega końca i można spodziewać się rychłej zmiany aury  hehe :P
Ja dzisiaj odpoczynek już kończę i spadam na próbę z zespołem, która jak zawsze potrwa zapewne do późnej nocki. Wczoraj też leniuchowanie mi nie wyszło i galopem popędziłam w kierunku maszyny, ale o tym za chwilkę.
Najpierw zdjęcie z absolutnie cudownymi, pysznymi, genialnie pachnącymi poziomkami prosto z lasu:


Cały dywan czerwoniutki wyglądał w lesie wręcz magicznie. Szok, że nikt się po nie nie schyla. Maleńkie listeczki przysłaniały tylko leciutko te czerwone, słodkie kuleczki, ale każdy ruch dłonią odkrywał całe ich bogactwo. Mimo, że zdychająca, kichająca z zalanymi łzami oczyma, szłam przez ten las zrywając jedną po drugiej. Listków też naskubałam troszeczkę na herbatkę ;) (napar z suszonych liści leśnych malin i poziomek jest podobno przepyszny... sprawdzimy niebawem).
Moje dogorewanie osłodziłam sobie tym aromatycznym deserem i padłam ponownie otulając się szczelnie kocem...
Dzisiaj już o niebo lepsze samopoczucie i całe szczęście, bo z mojego śpiewania byłyby nici...

Wracając do działań przy maszynie oczywiście powstało misiaczków kilka (usilnie staram się zapanować nad zamówieniami, ale i tak poślizg mega...)




Tak mnie na różowo ostatnio wzięło. Każda, no może prawie każda, dziewczynka róż bardzo lubi i to we wszystkich jego odcieniach. Mój ulubiony, to taki lekko przygaszony, malinowy, a Wasz?

Powstało jeszcze coś w odcienkach błękitnego nieba dla pewnego wyjątkowego młodzieńca, który to wczoraj stał się oficjalnie częścią wspólnoty Kościoła Katolickiego :) Grzeczny był baaardzo i nawet nie chlipnął, więc prezent jak najbardziej zasłużony :)))


Organizer do zaisntalowania na łóżeczku, a jak Hubercik podrośnie będzie można zainstalować całość na kijku na ścianie i już sam zapakuje w kieszonki swoje klocki i misie ;)
Jeśli ktoś chętny na organizerek zapraszam serdecznie. Hafcik dowolny możliwy, a jakże ;) Możemy więc wykreować rzecz absolutnie wyjątkową dla każdej małej księżniczki, czy księciucia :)

Uciekam zmontować jakieś śniadanie, a Wam życzę miłej niedzieli!
Uciekając przed szarym niebem szukajcie może poziomkowych lasów. Jagody też obrodziły, więc z pustymi łapkami nie wrócicie na pewno. Trzeba tylko chcieć zgiąć się nieco i ruszyć łapkami, a pyszny, niedzielny deser zapewniony ;)

Pozdrawiam poziomkowo!
Wasza A.

środa, 18 czerwca 2014

Długi weekend

Jeśli ktoś dobrze pokombinował, to długi weekend raz jeszcze mieć będzie ;)
Jakieś plany?  Wybieracie się gdzieś?
Ja za chwilę zmykam łapać słońce i grzać kostuszki. Przyda się bardzo trochę ciepełka, bo katar.... Rozłożyło mnie nieco, ale nie zamierzam się poddawać. Może jak na powietrzu pogram  z moją Myszą w badmintona, to bakcyl sam odfrunie niepostrzeżenie...
Na gardło wciądam właśnie sorbet truskawkowy, później syropek z bzu i damy radę ;)
Zanim jednak ruszę w trasę przedstawię Wam misia lnianego:



O lnie niedługo napiszę nieco więcej, a właściwie o miejscu mocno z lnem związanym.
Teraz jednak pędzę spakować kilka szmatek i motki do dziergania wieczorową porą ;)
No może jeszcze tylko groszka wrzucę, bo jeszcze przykro mu będzie, że o nim zapomniałam....:




Miłego odpoczynku Kochani !
Słońca nałapcie pełne kieszenie!
Ściskam
Wasza A.

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Sobota pracująca...

Żeby jedni bawić się mogli, lub do góry brzuchem beztrosko zalegać, inni muszą pracować.
Tak i mnie do pracy sobota zagoniła, chociaż zazwyczaj i tak bezczynnie siedzieć nie potrafię.
Sobotnie działania były jednak wprost zawodowe, choć i przyjemności w nich nie zabrakło. Nie ma bowiem nic milszego, niż praca dla miłych ludzi. Wtedy nawet jak człowiek kończy zadanie ostatkiem sił, satysfakcja jest premią nieprzeliczalną na żadne pieniądze :)
Sobotę zaczęłam dość wcześnie, dziubnęłam jeszcze małe co nieco i ruszyłam w Polskę wraz z moimi chłopakami :)


Weselisko do białego rana, kolejna para zaczęła swoją wspólną drogę... Oby im się wiodło, bo czasy niełatwe i jeśli ktoś dobrego oparcia w przyjaznym ramieniu nie ma, to lekko nie jest.


Pośpiewaliśmy im od serca, rzeka życzeń popłynęła i od dzisiaj codzienność nowa ich czeka. Wszystkiego, co najpiękniejsze im życząc pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję do zobaczenia kiedyś tam... może na kojenych nowożeńców początku drogi ;)


Troszkę kwiatków obfociłam im na stole, bo śliczne były ;), a teraz wracam już do moich kwiatków dzierganych i przedstawiam sobotni uszytek, który za chwilę ląduje w sklepiku :)



Zdjęcia doczekało się jeszcze coś, co ostatecznie wczoraj trafiło  do swojego nowego domku:


Mały, łazienkowy gadżecik na zapas papieru. Dobry pomysł  mieć pod ręką z jedną rolkę więcej, nieprawdaż ? ;)
Teraz uciekam do misiaków moich, bo jeden różowy w groszki czeka na wykończenie, a i następne w totalnym proszku leżą cierpliwie. No i bambalooszki moje jeszcze... dużo pracy, więc ściskam Was poniedziałkowo i obiecuję wpaść tu niebawem.
Buziole dla Was

Wasza A.