poniedziałek, 28 lipca 2014

Little vacation- back home :)


For sure I needed to rest... to forget about watches and calendars...
I did it, a nice week far from my city. 
Some of you probably don't like this way of resting, prefer SPA or fancy hotels...
I needed to take off my shoes and breath as deep as it was possible...

***
Z całą pewnością potrzebowałam odpoczynku... zapomnienia od zegarków i kalendarzy...
Tak też zrobiłam, miły tydzień z dala od mojego miasta.
Niektórzy z Was prawdopodobnie nie lubią takiej formy wypoczynku, preferujecie może SPA lub ekskluzywne hotele...
Ja potrzebowałam zdjąć buty i oddychać tak głęboko, jak to tylko możliwe...


I catched the colors into my eyes and heart...

***
Łapałam kolory w oczy i serce...




...ate this, what mother nature gave us ...

***
... jadłam to, co podarowała matka natura...




I got to know the neighbors...

***
Poznawałam sąsiadów...





...and I slowed down the speed to minimum :)

***
... i zwolniłam tempo do minimmum :)



I touched the sun and looked for beauty where others don't find nothing interesting.

***
Dotykałam słońca i szukałam piękna tam, gdzie inni nie widzą nic interesującego.



Old boat, old wood remind me that I'm here only for a while... That's why it is so important for me to touch the ground, to see watter drops on a flower, to feel that I'm a part of this world.

***
Stara łódź, stare drewno przypominają mi, że jestem tu tylko na chwilę... Dlatego tak ważne dla mnie jest żeby dotykać ziemi, widzieć krople wody na kwiatach, czuć, że jestem częścią tego świata.


New dreams were born, new plans are made ;)

***
Narodziły się nowe marzenia, powstały nowe plany ;)







With new energy in my bones I'm starting back my work :)

***
Z nową energią w kościach zaczynam spowrotem moją pracę :)


Sweet summer kisses for You, my Freinds :)

***
Słodkie letnie buziaczki dla Was Przyjaciele :)

Your A./ Wasza A.

piątek, 18 lipca 2014

Little vacation

So much to do here, but I'm leaving the town to take a deeper breath... 
With me my sewing machine and camera ;) Crazy people can't live without work :P
I plan to take some sun and sew in peace somewhere close to the water.
I hope you have a great time with your families and friends ;)
OK, time for me to go. Everything packed, car is waiting... 
See you later alligator... Cottoni and her little creatures say bye bye!
***
Tyle tu do zrobienia, ale opuszczam dzisiaj miasto pooddychać nieco głębiej...
Ze mną jedzie maszyna do szycia i aparat ;) Szaleńcy nie potrafią żyć bez pracy :P
Planuję złapać trochę słońca i szyć w spokoju gdzieś blisko wody.
Mam nadzieję, że dobrze się bawicie z rodzinami i przyjaciółmi;)
OK, czas na mnie. Wszystko spakowane, samochód czeka...
Do zobaczenia .... Cottoni ze swoimi małymi stworkami mówi papa!







Your A./Wasza A.

czwartek, 3 lipca 2014

SWEET INSPIRATION

Some time ago, when I was surfing online, I found something super sweet and beautiful.Something what absolutely fits my sense of style and it's made perfect! What I'm talking about? Peggy Porschen cakes. At the moment didn't have an ocasion to taste them, but they look gorgeous!!!

***

Jakiś czas temu serfując w sieci znalazłam coś super słodkiego i pięknego. Coś, co absolutnie trafia w moje poczucie stylu i jest wykonane perfekcyjnie!O czym mówię? O tortach Peggy Porschen. Na ten moment nie miałam okazji ich skosztować, ale wyglądają wspaniale!!!




Every cake  designed by Peggy is elegant,sophisticated and to be honest for me would be a torture tu put a knife in it...
***

Każdy tort zaprojektowany przez Peggy jest elegancki, wyrafinowany i jeśli mam być szczera torturą byłoby dla mnie włożenie w niego noża...


Another teddy bears inspired  by Peggy's cakes will be ready soon. I just have to sew few more, at least few... ;) And if you want  to see other her art/cakes just klick here : Peggy Porschen Cakes
or if you are in London go to her pasticceria and tell me about your feelings ;)

***
Kolejne misie inspirowane tortami Paggy wkrótce będą gotowe. Poprostu muszę uszyć jeszcze kilka, przynajmniej kilka ... ;) Jeśli chcecie  zobaczyć inne jej dzieła sztuki klikajnie tu: Peggy Porschen Cakes
a jeśli jesteście w Londynie idźcie do jej cukierni i opowiedzcie mi o swoich odczuciach ;) 



If you like my teddy bears go to Facebook Fanpage.I prepared there a little give away ;)

***
Jeżeli podobają Ci się moje misie idź na Facebook Fanpage. Przygotowałam tam małą rozdawajkę ;)

***
OK, it's the right time for me to go to my atelier. Work is waiting ;) Have a nice day my friends!
***
OK, nadszedł właściwy czas, żeby udać się się do pracowni. Robota czeka ;) Miłego dnia Przyjaciele!

Wasza A./ Your A.

czwartek, 26 czerwca 2014

Little mous and quite big change ;)

I think it's the right time to start write something also for my foreign friends and visitors...
Few e-mails from you every day  it's a  sign, that writing only in polish is not  fair with you  ;)
Most of all because google translator can give you not to good view of this, what I'm telling here ;)
I hope you will forgive me little mistakes... my english is something what I'v learned in NY, where people talk not so perfect language too ;) and then I practiced for six years at home when I was in relationship with Italy citizen, so you can immagine ;)... 
***
Sądzę, że to najwyższy czas zacząć pisać co nieco z myślą o moich zagranicznych przyjaciołach i gościach...Kilka maili od nich każdego dnia to znak, że pisanie wyłącznie w języku polskim nie jest fair. Przede wszystkim dlatego, że tłumacz google może dać im błędny obraz tego, o czym tutaj mówię ;) Mam nadzieję, że wybaczycie mi drobne błędy... mój angielski to coś, czego nauczyłam się w NY, gdzie większość ludzności mówi językiem niezbyt poprawnym ;) a później trenowałam sześć lat w domu będąc w związku z obywatelem Włoch, więc możecie sobie wyobrazić ;)
***
So that's all about changes here...
I like to talk a lot and I will do my best to translate it well for you, or maybe for a change  I will just put some more pictures intead of so many words ;)

***
To tyle w temacie zmian ...
Lubię dużo mówić, co wiecie ;) i postaram się tłumaczyć wszystko w miarę sprawnie,a może dla odmiany dodawać będę więcej zdjęć zamiast tylu słów ;)
***
Soooo..... today I'd like to show you little (32cm) mous Mili. Usually my teddy bears and mice wear something warmer, but season changed and it's time for swimming suits ;) Here still quite cold, and I hope her new outfit will call the real summer also to us.
***
A więc.... (dwója bęc, jak mawiał mój prof. w liceum ;) dzisiaj chciałam pokazać Wam małą (32cm) myszkę Mili. Zazwyczaj moje misie i myszki ubrane są w coś cieplejszego, ale sezon się zmienił i czas na strój kąpielowy ;) U nas ciągle dość zimno, mam więc nadzieję, że jej nowy strój przywoła prawdziwe lato również do nas.







OK, I'm going back to work now. Only this little grey lady can lie on her pink blanket looking through pink glasses at the sky and clouds...

***

OK, teraz wracam do pracy. Tylko ta mała, szara dama może sobie leżeć na swoim różowym kocyku i patrzeć przez różowe okulary na niebo i chmury...

Have a nice day my friends. I'm soooo glad to have you here :)
Hope you will enjoy every visit ;)
***
Miłego dnia przyjaciele. Tak bardzo się cieszę mając Was tutaj :)
Mam nadzieję, że każda wizyta jest dla Was przyjemnością.

Wasza/Yours
A.




poniedziałek, 23 czerwca 2014

Od czego zacząć, czyli dylemat poniedziałkowy...

Czy Wy też tak macie, że przychodzi poniedziałek i nie wiadomo w co ręce włożyć w pierwszej kolejności?
Ja właśnie usiłuję zorganiozować się jakoś z tym nowym tygodniem, tylko nie wiem od czego zacząć.
Szybkie akcje szyciowe w ostatnich dniach zasypały mi mieszkanie ścinkami, nitkami i pyłkami wszelakimi. Sprzątania sporo, zamówień do zrealizowania jeszcze więcej. Parę kilo czereśni czeka w kuchni na jakieś działania słoikowe... Nie wspominając już o stercie naczyń. No strateg ze mnie po byku... Powinnam chyba jak hinduska bogini posiadać kilka par rąk, a nie tylko dwie...
Z tego wszystkiego klapłam na chwilę z kawą w dłoni i "podziwiam" ten krajobraz zastanawiając się, czy kiedyś zdołam całą robotę przerobić, żeby ponudzić się troszeczkę ;)
Dla oddechu kilka zdjęć z moją nową retro szczoteczką kuchenną ( bo w całym tym bałaganie miło mieć coś dla oka przyjemnego ;)
Jakby komuś chętka naszła na takie cacuszko, to mam jeszcze tylko trzy ;) Idealna jest i do warzywek, owoców czyszczenia, i do garnuszków, jak kto woli.
Wrzucam więc kilka zdjęć i zmykam walczyć z chaosem ( szczoteczki znajdziecie w zakładce bloga WYPRZEDAŻ)




Śliczna prawda?
Łapię się więc za szczotę i pędzę toczyć bój z codziennymi obowiązkami...
Miłego poniedziałku Robaczki Wy Moje!!! :)

Wasza A.

niedziela, 22 czerwca 2014

No i lipa...

No i lipa z pogodą na długi weekend...
Pytaliście czy u mnie słonko, a gdzież tam :P
Taka sama  lipa, jak i u Was. A, że dodatkowo jeszcze lipa kwitnie to zasmarkało mnie konkretnie i pierwsze dni długiego weekendu spędziłam dogorewając w wyrku.
Samo życie :)
Matka natura najwyraźniej złośliwą kobitką jest, bo nigdy wolnego nie ma i jak słyszy, że długi weekend, to deszczem lubi dowalić całemu uradowanemu towarzystwu :)
Na szczęście weekendowanie dobiega końca i można spodziewać się rychłej zmiany aury  hehe :P
Ja dzisiaj odpoczynek już kończę i spadam na próbę z zespołem, która jak zawsze potrwa zapewne do późnej nocki. Wczoraj też leniuchowanie mi nie wyszło i galopem popędziłam w kierunku maszyny, ale o tym za chwilkę.
Najpierw zdjęcie z absolutnie cudownymi, pysznymi, genialnie pachnącymi poziomkami prosto z lasu:


Cały dywan czerwoniutki wyglądał w lesie wręcz magicznie. Szok, że nikt się po nie nie schyla. Maleńkie listeczki przysłaniały tylko leciutko te czerwone, słodkie kuleczki, ale każdy ruch dłonią odkrywał całe ich bogactwo. Mimo, że zdychająca, kichająca z zalanymi łzami oczyma, szłam przez ten las zrywając jedną po drugiej. Listków też naskubałam troszeczkę na herbatkę ;) (napar z suszonych liści leśnych malin i poziomek jest podobno przepyszny... sprawdzimy niebawem).
Moje dogorewanie osłodziłam sobie tym aromatycznym deserem i padłam ponownie otulając się szczelnie kocem...
Dzisiaj już o niebo lepsze samopoczucie i całe szczęście, bo z mojego śpiewania byłyby nici...

Wracając do działań przy maszynie oczywiście powstało misiaczków kilka (usilnie staram się zapanować nad zamówieniami, ale i tak poślizg mega...)




Tak mnie na różowo ostatnio wzięło. Każda, no może prawie każda, dziewczynka róż bardzo lubi i to we wszystkich jego odcieniach. Mój ulubiony, to taki lekko przygaszony, malinowy, a Wasz?

Powstało jeszcze coś w odcienkach błękitnego nieba dla pewnego wyjątkowego młodzieńca, który to wczoraj stał się oficjalnie częścią wspólnoty Kościoła Katolickiego :) Grzeczny był baaardzo i nawet nie chlipnął, więc prezent jak najbardziej zasłużony :)))


Organizer do zaisntalowania na łóżeczku, a jak Hubercik podrośnie będzie można zainstalować całość na kijku na ścianie i już sam zapakuje w kieszonki swoje klocki i misie ;)
Jeśli ktoś chętny na organizerek zapraszam serdecznie. Hafcik dowolny możliwy, a jakże ;) Możemy więc wykreować rzecz absolutnie wyjątkową dla każdej małej księżniczki, czy księciucia :)

Uciekam zmontować jakieś śniadanie, a Wam życzę miłej niedzieli!
Uciekając przed szarym niebem szukajcie może poziomkowych lasów. Jagody też obrodziły, więc z pustymi łapkami nie wrócicie na pewno. Trzeba tylko chcieć zgiąć się nieco i ruszyć łapkami, a pyszny, niedzielny deser zapewniony ;)

Pozdrawiam poziomkowo!
Wasza A.

środa, 18 czerwca 2014

Długi weekend

Jeśli ktoś dobrze pokombinował, to długi weekend raz jeszcze mieć będzie ;)
Jakieś plany?  Wybieracie się gdzieś?
Ja za chwilę zmykam łapać słońce i grzać kostuszki. Przyda się bardzo trochę ciepełka, bo katar.... Rozłożyło mnie nieco, ale nie zamierzam się poddawać. Może jak na powietrzu pogram  z moją Myszą w badmintona, to bakcyl sam odfrunie niepostrzeżenie...
Na gardło wciądam właśnie sorbet truskawkowy, później syropek z bzu i damy radę ;)
Zanim jednak ruszę w trasę przedstawię Wam misia lnianego:



O lnie niedługo napiszę nieco więcej, a właściwie o miejscu mocno z lnem związanym.
Teraz jednak pędzę spakować kilka szmatek i motki do dziergania wieczorową porą ;)
No może jeszcze tylko groszka wrzucę, bo jeszcze przykro mu będzie, że o nim zapomniałam....:




Miłego odpoczynku Kochani !
Słońca nałapcie pełne kieszenie!
Ściskam
Wasza A.