Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koty. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 czerwca 2017

Mydło w oczach.

Mydło w oczach to mi się pojawia za każdym razem, kiedy mam przyswoić jakąś instrukcję użytkowania.
No oporny ze mnie egzemplarz strasznie i naukę obsługi wszystkiego muszę przyswajać empirycznie, nic w teorii. Opisy konstrukcji szycia z Burdy, czy innych magazynów modowych też jak dla mnie pisane są językiem niezrozumiałym. Jakby do Chińczyka po polsku gadali. Nowy telefon i mini książeczka do przewertowania? Dla mnie maxi zagwostka, żadna pomoc. Wszystkie guziczki muszę obmacać po swojemu, powciskać, pomieszać i nawet narozrabiać, żeby samodzielnie dojść w którym miejscu napsociłam, następnie naprawić. Tak się uczę, tak zapamiętuję najlepiej.  Nawet jeśli jakaś instrukcja obłsugi językiem prostym z pozoru jak krowie na rowie jest pisana, to i tak w kąt u mnie poleci i tyle. Mydło w oczach dostaję czytając kolejne linijki, jakby mi się mózg od reszty ciała odłączał. Wszystkie jednak te książeczki od każdego domowego sprzętu trzymam grzecznie w sporym pudełku tak na wszelki wypadek :P
Od jakiegoś czasu zbieram się z otwarciem autonomicznego sklepu internetowego i znów pojawił się problem, tym razem nauki obsługi oprogramowania. Sklep na obecnym etapie rozwoju mojej firemki, firemeczki powiedziała bym nawet, wydaję mi się naturalnym punktem do zrealizowania. Jeżeli coś się robi z założeniem, że to będzie na poważnie, nie można ciągle kręcić się wokół własnej osi. Niby współpraca z internetowymi galeryjkami ma jakieś swoje plusy, ale ostanio jakoś więcej minusów dostrzegam. Przede wszystkim duże prowizje doliczane do cen produktów, przez które uzyskanie ceny satysfakcjonującej dla mnie jako twórcy i jednoczesnnie atrakcyjnej dla klienta , staje się trudne, lub niemożliwe nawet. Jak to w każdej działalności zatem: im mniej pośredników, tym lepsze efekty. Zatem sklep będzie, to już postanowione. Ruszam z końcem sierpnia, bo i z tym mydłem w oczach będę musiała sie uporać, no i o zatowarowanie na wirtualne półeczki muszę zadbać. samo się nie zrobi cnie ;)






Do sklepiku trafiać będą oczywiście moje dzieciaki słodziaki, czyli myszy, króliki, misiaki, kocurki i co tam jeszcze zwierzyńcowego wykluje się pod igłą , no i najróżniejsze elementy wystroju wnętrz  głównie dla maluszków. Mam nadzieję, że tym razem plan uda się zrealizować w 100%.  Sklepik myślę ułatwi Wam dostęp do tego, co aktualnie będzie dostępne i komunikacja ulegnie poprawie też, bo do obsługi sklepu przed zatrudnieniem pomocy rąk dwóch już się raczej nie wymigam ;)

Jeżeli ktoś z Was ma doświadczenia z budową sklepu internetowego chętnie przyjmę wszelkie wskazówki. Dobre rady bardzo się przydadzą ;)  Zdecydowałam się na platformę shoper.pl i właśnie młócę wszelkie informacje w temacie, uff....

A jak tam u Was z nauką obsługi sprzętów? Jesteście w stanie przyswoić z nich wiedzę, czy raczej włącza Wam się samouczek jak u mnie? ;)

Buziaki dla Was i do przeczytania w najbliższym czasie
Wasza A.

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Tydzień kota

Różnorodność zadań w mojej pracy to jej ogromny plus. Aktualnie przerabiam temat kotów, za którymi w kolejce czekają już króliczki, a później... później czas pokaże jakie stwory spod igły trzeba będzie wypuścić.Nudy nie ma nawet przez chwilę. Może niektórym moje spódniczki i różyczki wydają się monotonne. Może ktoś tam sobie pod nosem burknie, że znowu to samo Cottoni pokazuje. Dla mnie jednak  w moim szmatkolandzie jest obłędnie kolorowo i totalnie pozytywnie i tych spódniczek i różyczek mogę nadziubać jeszcze miliony ;) Dziękim nim właśnie moje tildowe stwory zyskały swój charakterystyczny sznyt.
Raz miśki, innym razem koniki, teraz faza kotów. Zwierzyniec się rozrasta, a sugestie klientów pomagają rozwijać wszystko kolorystycznie i fakturowo. Czasem wystarczy też kawałek tkaniny niedbale rzucony obok innego kawałka, żeby zobaczyć jak pozornie niepasujące do siebie kolory fajnie ze sobą grają. W głowie pomysł za pomysłem i radość z każdego zaczynającego się tygodnia pracy.
Witajcie zatem w ten śnieżny poniedziałek ( nawet u mnie biało za oknem :)))))
Lecę działać twórczo, a lista  zadań na ten tydzień cudownie dłuuuuuga :)






Kocim mrrraaauuu żegnam się dzisiaj i życze wszystkim owocnego tygodnia!
Wasza A.

sobota, 16 lipca 2016

Wakacje niepotrzebne!

Kiedyś przy okazji różnych nieprzyjemnych sytuacji, z jakimi trzeba było mierzyć się w pracy, słyszałam od moje przełożonej "Taki job Pani Aniu..."
Między innymi dlatego z mojej zmiany "dżoba" jestem ogromnie szczęśliwa :)
Chociaż różnie bywa i teraz, ale mając na uwadze to, co było... słuszną podjęłam decyzję!
Kiedy ma się pracę, którą kocha się do głębi szczerym uczuciem, to nawet urlop niepotrzebny!
Przy pracy odpoczywam. Pracę zabieram wszędzie ze sobą i dnia już nawet nie dzielę na robocze godziny. Z pełną odpowiedzialnością potwierdzam: CZŁOWIEK SPEŁNIONY=CZŁOWIEK SZCZĘŚLIWY!
Może trochę trwało poukładanie wszystkiego, może nawet jeszcze jest w fazie układania, ale czuję, że w moje dziubanie idzie coraz więcej pozytywnej energii. Mam nadzieję, że i Wy możecie to poczuć;)








Dzisiaj już wiem, że w zmianach drogi życiowej potrzebna jest odwaga. Czasem trzeba zamknąć oczy i skoczyć nie czekając bezustannie na właściwy moment.Odwagę musiałam hodować w sobie od małego ziarenka. Trochę jeszcze wątlutka i wymagająca wsparcia  z zewnątrz, ale zaczyna wypuszczać pierwsze listki ;) Szykuję się do kolejnego skoku, więc niech rośnie w siłę spokojnie. O tym jednak cicho sza ;) Opowiem jak już skoczę i zobaczę w co wskoczyłam :)

Mam nadzieję, że Wy cieszycie się wakacjami gdziekolwiek letni wiatr Was ponieść raczył...

Buziaki
Wasza A.

środa, 25 listopada 2015

Gdzie koty z myszami w zgodzie żyją...

Taki dom... myszy w każdym kątku, kotów też nie brakuje... Wariactwo totalne. Pośrodku tego my, nasza trójca. Metraż niewielki, a tak wiele się dzieje. Sama chwilami nie nadążam za tym wszystkim...
Jutro przyjedzie nowa bela aksamitu... już się boję hehe ;)










Słów mało, bo pracy dużo... no i hurtowy wysyp zdjęciowy ;)

Szybkie dobranoc
Buziole zasyłam
Wasza A.

niedziela, 8 listopada 2015

KOT-gwiazda Facebook'a

Jaki jest kot każdy widzi...
Z miną, która nie każdemu odpowiada, w kolorach, które nie każdy lubi...
Kot zaistniał na stronie FB i mimo swoich wad, zyskał sporą popularność dokładając mi "przyjaciół" w ilości ponad 150 na fanpage'u COTTONI. Chyba powinnam świętować ;)
Przedstawiam zatem kota, a w zasadzie kotkę. Sami osądźcie czy warta jest słowa uznania.



Szary jest jednym z tych fajnych kolorów, które idąc w parze z innymi barwami współgrają bardzo zgrabnie. Lubię szarości. Świątecznie zawitają u mnie również w domu w połączeniu z patynowanym srebrem, wodnistym turkusem z kapeczką czerwieni to tu, to tam. Zanim jednak zainstaluję lniane zasłony i poszyję sukienki na krzesła, czeka nas bielenie mieszkania. Część już pomalowałam, ale nadgarstek spać nie dawał mi w nocy. Do pozostałych ścian zbieram się więc jak pies do jeża, no ale nie ma rady. Samo się nie zrobi, prawda? ;)


Machanie wałkiem po ścianach łatwe nie jest. Wolę delikatniejsze narzędzia ;)
Chociaż mam w mojej maszynowej stajni pewne cacko konkretnego kalibru i wagi, które dzisiaj pragnę Wam przedstawić prosząc o pomoc.


Najwięcej pracy maszynowej wykonuję na mojej miętowej staruszce Singerce. Czasem jednak chciałabym dać jej chwilę oddechu i kiedy na swojej drodze trafiłam na to cacuszko postanowiłam przygarnąć je do mojej pracowni. Sęk jednak w tym, że brakuje maszynce pedała zasilającego. Jest silniczek, brak możliwości podłączenia do prądu... :( Gdybyście więc miały/mięli informację o dostępności takowego, to wdzięczna będę przeogromnie :)

Niedziela się kończy... czas wracać do pracy. Wycięłam myszki w ilości sztuk pięć, więc czas pozszywać im członki ;)

Z radosnym pozdrowieniem i życzeniem cudownego tygodnia żegnam Was dzisiaj..

Wasza A.

piątek, 10 lipca 2015

Alicja z krainy zaczarowanych kwiatów


Sztucznych kwiatów nie lubię. Owszem, czasem jakiś kwiatek rzucę to tu, to tam w ramach dodatku do jakiejś pracy. Bukiety sztuczne  nie trafiają kompletnie w moje upodobania.  Te papierowe kwiatki jednak rozwaliły mnie na łopatki od pierwszego wejrzenia! Uwielbiam tak dodziubaną, wygłaskaną pracę. Każdy element przemyślany i zgrany z całością, niczego nie za dużo, niczego nie brakuje, no i te badylki, które nadają całemu wiankowi takiej lekkości. UWIELBIAM!!!
Autorką tego cudeńka jest Alicja, przekochana i przemiła kobietka, która w papier zamienia chyba kwiecie prawdziwe. Ja jestem pod ogromnym wrażeniem jej twórczości, a więcej zdjęć znajdziecie tutaj: KLIK
Ja na mój wianuszek patrze i patrzę i napatrzeć się nie mogę, kolejny zagości u mnie w domu po wakacjach :) Ach..... już tupię z radości :)))))





Szczegóły, szczególiki... wszystko koronkowe, śliczne, dopieszczone w każdym calu :) Jak dla mnie- MISTRZOSTWO PAPIEROWEGO ŚWIATA!!!
Alicja wykonuje też cudnej urody bukiety ślubne, jeśli więc któraś z Was zamierza wydać się za mąż w najbliższym czasie, gorąco polecam sklepik Ali: KLIK

Przykładowe zdjęcie bukietu ślubnego pożyczone ze strony Alicji ;)


Piękny, prawda? :)
Najchętniej przygarnęła bym po jednym w każdym kolorze, ech...

A co u mnie? Moja druga połowica w rozjazdach, więc pracuję dużo, żeby czas szybciej minął. Jeszcze tylko parę dni w pojedynkę... wytrzymam, wytrzymam, wytrzymam.... ;)

W świat wypuściłam zakochańce:



misia w rozmiarze XL,


kicię w miniaturce.


Chociaż nagniotki od nożyczek na palcach już dwóch, chociaż wzrok przeciążony nieco, niezmiennie kocham ten job :)


Miłego weekendu życzę, wszystkich nowych gości świata COTTONI witam gorąco, a za każde Wasze pozostawione tu słowo dziękuję i kłaniam się nisko

Wasza A.

sobota, 30 sierpnia 2014

And here she is...

She came early this year, for some of you maybe to early, but I like her.
Lady Autumn...
Maybe I'm getting old and change  my taste, but I like this season even more...
I enjoy her colors, smell of leaves, mushrooms, warm socks on my feets, blankets and hot wine with spices. I like to cook and bake more when the fog covers the view behind my window, evenings come faster and home becomes my warm shelter

***
Przyszła wcześnie w tym roku, dla niektórych z Was może zbyt wcześnie, ale mnie się podoba.
Pani Jesień...
Może się starzeję i zmieniają mi się upodobania, ale ten sezon podoba mi się coraz bardziej...
Cieszą mnie jej kolory, zapach liści, grzybów, ciepłe skarpety na moich stopach, koce i gorące wino z przyprawami korzennymi. Lubię gotować i piec kiedy mgła zakrywa widok za moim oknem, wieczory przychodzą szybciej i dom staje się ciepłym schronieniem...










A lot of work to do every day, a lot I did, even more is still waiting to do...
For crafters the best time to start preparing Christmas goods.
I'm sewing more and more and like it so much :)
It's the best thing to have a job that you really love :))))))

***
Dużo do zrobienia każdego dnia, sporo zrobiłam, jeszcze więcej czeka do zrealizowania...
Dla rękodzielników najlepszy czas zacząć przygotowywać śwąteczne cudeńka.
Szyję więcej i więcej i strasznie to lubię :)
To wspaniała rzecz mieć pracę, którą naprawdę się kocha :)))))




The list of things to do for every day is long and never finished... so better I will leave you  now with this part of my autumn pictures and go to my atelier to sew something nice for you ;)

***
Lista rzeczy do zrobienia na każdy dzień jest długa i nigdy nie skończona... lepiej więc zostawię Was teraz z tą częścią moich jesiennych zdjęć i  pobiegnę do pracowni uszyć dla Was coś ładnego ;)


Hugs, Your A./Uściski, Wasza A.

P.S. If you want to see more of my creations please go to Facebook fanpage:)
P.S. Jeżeli chcecie zobaczyć więcej moich szyjątek proszę odwiedźcie mój fanpage na Facebook'u :)