Obserwatorzy

piątek, 25 kwietnia 2014

Codzienność

No i przeleciały...
Jak to ze świętami bywa dużo szumu przed, zwlania tempo na chwileczkę i dni parę przelatuje koło nosa nie wiadomo kiedy...
Leżenie odłogiem w ten czas totalnie nie dla mnie. Zasiadanie przy stole wychodzi też maksymalnie przez jakieś 2h. Powieki klapią same choćby nie wiem jak ciekawe opowieści przy tym stole snuto. Pozycja siedząca + dokładanie to tego, to owego do piecyka powoduje u mnie śpiączkę świąteczną i już.
Wolę powrót do tzw. normy, nudna codzienność to mój klimat :)
Niektórych dobija rutyna, niektórzy w obronie przed nią rzucają wszustko szukając nowego szczęścia, kolejnej chwilowej radości.
Ja upodobałam sobie stałe tempo życia. Praca, dom, zakupy, obiad i ten spokój, który wieczorem ogarnia wszystko. Kolejny dzień może wyglądać tak samo, bez szaleństw, przytupów, czy specjalnych atrakcji.
Święta troszkę wybijają z tego stałego rytmu, ale już wracam do tej mojej normy ;)
Sklepik opustoszał, więc trzeba ostro zakasać rękawy.
Zatem do pracy rodacy :)


Na zdjęciu zdobycz z naszych wypadów jarmarcznych :)  Jest śliczny prawda? Razem z I. zaliczyliśmy kolejny jarmark staroci w Legnicy. Na widok tego maleństwa (zakupionego za całe 10zł  :) mina ułożyła mi się na kształt banana  i została  tak już do końca dnia :)


Sznurków i kolorowych papierów na stanie sporo, tylko pakować nie ma co...
Chyba w najbliższym czasie muszę się jednym z tych sznurków do krzesła w pracowni przywiązać i szyć do oporu.


Towarzystwa dotrzymuje mi tylko zającowa, ale za chwilę też już w świat wyruszy. Muszę tylko spore pudło dla niej zorganizować...


Może na pożegnanie zagra mi jeszcze "Nie płacz kiedy odjadę..."   klimacik świąteczny zabierze ze sobą, a ja spokojnie wrócę do misioszycia.
Zającowa dostanie jeszcze bukiecik na drogę i chyba parę pumpiastych gaciorów, bo wstyd się przyznać, ale pod tą groszkową kkiecą gołym zadkiem świeci hihi...


OK, dosyć lenistwa. Do pracowni czas...
Dziękuję Wam raz jeszcze za wszystkie świąteczne życzenia, a dzisiaj cudownej codzienności Wam i sobie życzę :)

Ściskam, pozdrawiam i wrócić obiecuję za dni parę z nowymi szyjątkami.
Kto jeszcze się nie zapisał przypominam o moim CANDY (odnośnik u góry po prawicy)

Buziole
Wasza A.

17 komentarzy:

  1. Piękna zającówna, a co do rutyny zgadzam się..mam tak samo!

    OdpowiedzUsuń
  2. hej Aniu:))) śliczny ten dzbanuszek upolowałaś! piękne wiosenne kolory ma:)
    coś fantastycznego!
    my tez dziś rękawy do góry i do dzieła, bo remont czeka:)))
    miłego weekendu

    OdpowiedzUsuń
  3. Zającowa śliczna :-) dzbanuszek również przepiękny, rozumiem Twoją radość, też uwielbiam wygrzebywać takie małe cudeńka na targach staroci :-) miłego weekendu:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. no to masz tak ze świętami jak ja...z tym że pozbierać się nie mogę....
    cudna zającówa- bym ją z chęcią przytuliła:) miłej pracy i miłego dnia!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję zdobyczy, dzbanuszek jest śliczny :). Zającowa z bukiecikiem i w galotkach będzie na pewno świetnie wyglądać, mam nadzieję, że zdążysz ją dla nas obfocić przed wyjazdem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pani Zającowa jest świetna :) Uwielbiam Twoje "zwierzaki". Miś ciągle siedzi nad łóżkiem sypialni, a konik morski wisi przy lustrze w łazience :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tez nosze sie z zamiarem podziwiania targu staroci.....mozna znaalezc tam cuda!:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie wiem co się z tym światem dzieje. Coraz większe te zające się rodzą :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam Aniu ,
    uwielbiam zaglądać tu do Ciebie
    i zawsze jestem mile zaskoczona ,piękne zdjęcia ,piękna zającowa jest gigantycznych rozmiarów wow!
    Zawsze wspaniale się tu czuję w środ tych cudowności które pokazujesz .
    Pozdrawiam Kochana :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojej, jaka duża ta zającówna! W galotkach na pewno będzie jej do twarzy, jest super! :) Twój nowy nabytek też cieszy oko - śliczny dzbanuszek :) Ja również lubię swoją codzienność, lepsza rutyna niż nadmiar wrażeń i zamieszania :) Pozdrawiam i zapraszam do siebie www.tymonina-art.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. ...a ja wpadłam do Ciebie na chwilkę i mnie pochłonęło :)
    chyba lubię tę Twoją 'nudną' codzienność :)
    Pozdrawiam, B.

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne znalezisko, a Pani Zającowa cudowna ! :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. ale zazdroszczę takiego pchlowiska z takimi skarbami :) a zajączkówna to niezła panna wyrosła :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Śliczny nabytek:) A Pani Zającowa wygląda prześlicznie. Galoty na pewno przydadzą się, bo ją przewieje i zapalenie pęcherza będzie;p

    OdpowiedzUsuń
  15. przepiękny ludowy dzbanek - ogrrromnie zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam Cię do wyrażania myśli i komentowania wpisów. Chcesz powiedzieć coś więcej? Napisz drogą mailową.