Obserwatorzy

niedziela, 22 września 2013

Czas na powitanie :)

Zamiast płakać za kończącym się latem witam Panią Jesień w naszych progach :)
Kiedyś nie lubiłyśmy się zbytnio.
Kiedyś przelatywala mi dreszczem po karku i moczyła stopy deszczówką.
Kiedyś miała szary, ponury kolor i kładła się gęstą mgłą na mojej smutnej głowie.
Taka jesień to przeszłość :)
Ona wyciągnęła do mnie rekę pierwsza.
Ona zaproponowała zmiany...
Jesienią skrzyżowały się  drogi moja i pana I. :))))
 Dziękuję jej zatem  za tą pierwszą kawę,  spacer i rozmowy długie do rana.
Może i łatwo nie było, bo z serc roztrzaskanych w drobny mak złożyć jedno całe....
hmm, wyzwanie nie lada.
Kiedy jednak jedna dłoń do drugiej jak ulał pasuje, kiedy myśli i marzenia pędzą w tym samym kierunku, udaje się nawet co z pozoru niemożliwe.
Dla mnie jesień pokolorowała świat na nowo.
Dla mnie otworzyła drzwi, za którymi kryła się nowa historia.
Jaka czeka nas przyszłość?
Czas pokaże... 
Każdy dzień jednak umacnia mnie w poczuciu, że lepiej być nie może.
I gdyby dobry los miał nie dać już nic więcej, dostałam wszystko, czego mi trzeba!!!
Jutro wejdziemy w jesień kolejną odliczając nasz następny rok.
Znowu zacznie się czas rozmów przy gorącej herbacie, takich , które zakończyć trudno, chociaż sen morzy...
Czas gorącej czekolady, naleweczek na przeziębienie i tulenia stóp do tej drugiej ich pary, bo podłoga taka zimna...
Swoją drogą  to dziwne, że moje zawsze lodowate, a jego ciepłe jak piecyk ;)
Lubię jesień.
Zdecydowanie zmieniła dla mnie swoje oblicze.
A może poprostu, szczęście, takie zwyczajne, codzienne , ma moc zdejmowania mgły z oczu i serca ;)


Na te czerwone koraliki napatrzeć się nie mogę.
Skradłam ich trochę do domu z pobliskiego drzewa i chociaż pomarszczyły się już jak starowinki, uroku nadal w nich wiele :)


Naleweczki na przeziębienie lepsze niż chemia z apteki. Wystarczy kieliszeczek lub dwa takiej z czarnej porzeczki i katar mija ;) U nas jeszcze orzechówka na kłopoty z żołądkiem, miętóweczka i truskawkowa dla smaku i przyjemności :)
Żeby nikt nie pomylił co jest co, na butelkach wylądowały etykietki. Oj, żebym ja jeszcze miała spiżarkę na te wszystkie smakołyki, bo na parapecie miejsca już brakuje hihi ;)



A w tzw. międzyczasie szydełkują się kocyki :)
To szydełko wciąga okrutnie, ale jakże miło bujać myślami przy tym dzierganiu.


Dzisiaj jednak pracuję intensywnie przy misiowej gromadce, bo już parę osób pewnie głowę zechce mi urwać, za czas oczekiwania na zamówienie... ostatnie dwa tygodnie  nie było kiedy przysiąść do maszyny.
Będzie jednak z czego wybrać, bo misiów na stanie sztuk siedem ;)


Miłej jesieni Moi Drodzy!!!
Trzymajcie się ciepło i pijcie dużo herbaty z cytryną i imbirem.
No i nie zapominajcie o ciepłych skarpetkach ;)

Ściskam!
Wasza A.