Połowa lutego raptem a tu bociany wracają...
Wczoraj wielkim kluczem dziobate otworzyły wiosenne niebo,
krokusy kwitną, a mnie głowa łupie jak co roku na zmianę pogody...
Wiosna Panie Sierżancie????
Zatem zabieram się za wiosenne prace.
Może tym razem uda mi się zmieścić w czasie... ;)
Na scenę Cottoni wkraczają zającowate.
W tym roku zbyt wiele ich nie będzie, więc kto pierwszy ten ma zająca na stole ;)
Już są dostępne w sklepiku.
Może jeszcze przygotuję trochę w zestawieniu różowym... zobaczymy czy czas pozwoli.
Dzisiaj uciekam walczyć z migreną.
Kiedyś mówiono, że to hrabiowska choroba ;) a ze mnie taka hrabina, że ho ho :P
Ściskam Was jednak po hrabiowsku i kłaniam się nisko wszystkim, którzy serdeczne słowa tu zostawiają
Wasza A.