Obserwatorzy

wtorek, 15 stycznia 2013

Winter blues...

Niektórych dopada skutecznie chandra, smuteczek wiekszy lub mniejszy...
Ja dzisiaj czuję się słonecznie.
Dzisiaj łatwiej, bo za oknem biały puch i słońce :)
Jest pięknie!
Zimowe chmurki, chłody, chlapa potrafią jednak w duchu zrobić sporą, czarną dziurę.
Na każdy smuteczek trzeba jednak znaleźć choćby najmniejszą myśl pozytywną.
Ja dzisiaj podzielę się z Wami moimi pozytywami...
Z takiego oto sobie kubeczka popijam  w pracy cafe macchiato :)
Kubeczek cudownie błękitny- wystarczy popatrzeć na niego i jakoś tak błogo się w sercu robi:)
 
Po pierwsze: MOJA PRACA...
Pięć dni w tygodniu, po osiem godzin dziennie spędzam w miejscu, które naprawdę szczerze lubię!
Nie żartuję!
Mimo, że jest to zajęcie skrajnie różne od potrzeb mojej natury...
Sterty dokumentów, sporo rutyny, ale...
No właśnie to ALE.
Tu są ludzie, z którymi te osiem godzin przelatuje koło nosa w tempie błyskawicy.
Ludzie, z którymi warto rozmawiać, którzy każdego dnia wiele wnoszą w moje życie.
Jest Julitka, Małgosia,Basia (ekipa mojego duchowego wsparcia-BUZIOLE DLA NICH WIELKIE)
Jest i mój boss... ech. W życiu w pracy nie śmiałam się tak dużo, jak tutaj.
Nie nie! Nie myślcie, że z boss'a!
Raczej razem z nim :)
Jest dobrze...
Czasem nie chce się wychodzić, ale w domu czekają następne  radości,
więc zamykam drzwi z uśmiechem
i ruszam w drogę do domu...
 
Po drugie: DOM
O tak...
Home sweet home....
Może jeszcze nie taki, o jakim marzyłam, ale...
no właśnie znowu ale...
Ci ludzie :)
Moja malutka, choć już nie taka malutka Natalka
Bzyk kochany, duma moja.
Chociaż czasem nerwy mi nadszarpnie, chociaż czasem staje okoniem na moje prośby
ale jaki byłby ten świat bez niej? LIPA TOTALNA!
Wszystko nabrało sensu, nowej wartości odkąd jest to moje dziecię przy mnie
Każde dotknięcie bosą stopą o zimną podłogę z rana, każda kanapka do szkoły...Chce się!
Nawet jak człowiek zmęczony, ten motorek zewnetrzny i tak napędzi do działania.
I to spanie "na podsłuchu"...
Nigdy nie usypia sie do końca kiedy pojawia się dziecko w domu.
Może zawoła, może będzie czegoś potrzebować.
Mimo, że liczy lat dwanaście, zawsze będzie MOJA MALUTKA
 
Pan I.-zmienił wiele, zmienia codziennie.
Czasem coś zgrzytnie, czasem we mnie odezwie się jakiś bunt wewnętrzny na jego odmienne zdanie.
Myślę jednak później, trawię po swojemu, analizuję wzdłuż i wszerz...
Czasem nie przyznam głośno, że miał rację, ale staram się zmienić stan rzeczy.
Dobrze, że jest.
A jak jest lepiej opowie Wam Michał Bajor :)
 
Mnie więcej do szczęścia nie trzeba!
No może domu na wsi, psa, stert materiałów,kolorowych tasiemek i guziczków ;)
Ale to już drobiazgi w porównaniu z tym, co już od losu dostałam.
A na smuteczki te mniejsze radzę zastosować czekoladę w dawkach podzielonych.
W sytuacjach trudnych można przyjmować naczczo popijając dobrą kawą.
Kubkiem kawy stukam się zatem z Wami życząc uśmiechu, pogody ducha, oczu i serca otwartego na szczęście dnia zwykłego.
Niech każda mała radość buduje Wam grunt pod nogami!
 
Wasza A.