Obserwatorzy

sobota, 12 października 2013

Głóg i jabłuszka

Głóg i jabłuszka dla zdrowia serduszka :)

Jak się okazało głóg świetnie wpływa na pracę serca.
Dorwałam się więc do drzewka niedaleko domu i naskubałam małe wiaderko.
Miałam nadzieje, że uda mi się zorganizować sesyjnie przy procesie przerabiania tych czerwonych koralików, ale niestety plany pokrzyżowało mi grypisko.
Ostatecznie dżemik smażył się wieczorową porą, a że oświetlenie ciagle nie takie, jak sprzęt fotograficzny lubi, więc pstrykanie zdjęć nie miałoby sensu najmniejszego.
Przedtstawiam Wam zatem dżemik z głogu już w wersji finalnej;)


Trochę już się świątecznie zrobiło jak skończyłam dekorować moje słoiczki.
Jakoś jednak najbardziej pasował mi do nich ten materiał w paseczki, tym bardziej, że moje czerwone koraliki z drzewa straciły nieco kolor w trakcie smażenia a zależało mi na tym, żeby nie tylko smacznie, ale i ślicznie było.
Sloiczków wyszły cztery sztuki. Głogu nie miałam aż tak wiele, bo 800g. Dorzuciłam do niego 400g kwaśnych jabłek (miałam w domu trochę szarych renet). No i 1kg cukru.
Najpierw prażył się sam głóg, Jabłuszka dodałam mniej więcej w połowie czasu smażenia,
jak już owoce puściły sporo soku.
Swoją drogą nie sądziłam , że głóg aż tyle ma go w sobie...
Zapach początkowo wydał mi się niezbyt atrakcyjny, raczej mdławy.
Jednak po dodaniu jabłuszek dżemik okazał się pyszny!
Nawet mój I., kiedy dałam mu do spróbowania, z pewną nieśmiałością skubnął tylko z czubka łyżki,
ale z wielkim zdziwieniem stwierdził "Ty, ale to jest naprawdę dobre!" :)
Zatem z czystym sumieniem głogowy dżemik polecam i Wam :)
Po usmażeniu przetarłam przez sito, żeby pozbyć się pestek i skórek głogu.
Ostatecznie stał się wiec gładki, kremowy i bardzo ciekawy w smaku;)

A jak powstała ta słoikowa dekoracja?
Wystarczyło troche zielonego płótna na listki, papier klejący obustronnie, czyli fizelina dwustronnie klejąca, drewniane koraliki, farba akrylowa i troche czarnej muliny.


Koraliki na patyczki do szaszłyków, patyczki w jabłuszko i można malować.
Dekoracja prosta, ale efektowna. No i w kuchni nie ma nudy;)
Kiedy inne panie malują pazurki, tudzież wklepują sobie wartstwy kremów upiekszających, ja zdecydowanie bardziej wolę malować chociażby drewniany głóg do dekoracji słoików ;)
Ot taka dziwna ze mnie niewiasta :P


Głóg na drzewach jeszcze wisi.  Jeśli narobiłam Wam smaka na nietypowe przetwory można jeszcze coś upichcić w tym roku. Przy pierwszych mrozach obawiam się, że wszystkie czerwone kuleczki posypią się na ziemię.

Uciekam ogarniać moje grypowe towarzystwo.
W zasadzie do kurowania została tylko moja Natalka, bo nam już o niebo lepiej się zrobiło.
Ostatnie dni jednak wypadały marnie w towarzystwie wiruska...

Zdrowia Kochani

Ściskam!!!
Wasza A.