Obserwatorzy

niedziela, 11 sierpnia 2013

MoreLOVE obżarstwo i fartuszek gruszek

Morela na działce rodziców obrodziła w tym roku niesamowicie.
Gałęzie doginały się do gruntu pod ciężarem owoców.
Dwa wiaderka wypakowane po brzegi dostałam i ja.
No i zaczęła się walka.
Morele wylądowały w kuchni zaraz po naszym powrocie z Mazur, więc przy pracy towarzyszył mi jeszcze wspominany wcześniej bakcyl.
Niestety nie pomagał...
Głowa bolała, w mięśniał łupało solidnie, ale smażyłam dzielnie, a jakże ;)
Cała bateria słoiczków z przepyszną morelową konfiturą gotowa jest do wyniesienia  
i wkrótce wyląduje w naszej piwnicy.
Samo zdrowie- tylko owoce i cukier, bez żelfixów i podejrzanej chemii.

Uwielbiam te owoce, słodkie, soczyste i pachnące.
W przetworach sprawdzaja się równie dobrze.
Niestety ostatni kociołek przypaliłam...
Niestety i stety, bo niby przypalone nie dobre, ale przyznam się cichutko, że ja lubię np. przypalone ciasteczka hihi...
Ta przypalona na spodzie konfiturka smakuje teraz jak pieczone w piecu jesienią jabłka :) Pychotka!!!
Sloiczki poubierane (miło taki wystrojony słoiczek postawić rano do śniadania :) czekają na zimowe dni, które bez wątpienia przyjdą szybciej, niż  nam się wydaje...
Jesień już blisko.
Tak tak Kochani, niech Was nie zwiedzie ta słoneczna pogoda, Pani Jesień jest już w drodze.
Skąd wiem?
Mimozami jesień się zaczyna, a ja pierwsze gałązki mam już w kuchni...

Po morelach jeszcze przyjdzie czas na gruszki i jabłka.
A co do gruszek, to w gruszkowym kolorze uszyłam ostatnio fartuszek.
Kolor tkaniny początkowo wydawał mi się nieco mdły, wypłukany,
ale w towarzystwie różu nabrał charakteru.
Jutro wyląduje w sklepiku.
Jeśli ktoś mysli już o prezentach gwiazdkowych (co warto uczynić ze sporym wyprzedzeniem),
zapraszam serdecznie
(zamówienia na upominki zaczynam zbierać od dzisiaj, jeśli zatem czegoś Wam trzeba, piszcie śmiało).
Przyda się w kuchni, a właścicielkę zmieni bez wątpienia w prawdziwą kuchenną księżniczkę ;)
Może sprawdzić się jeszcze przy zbiorach jesiennych, bo gdzie każda dziewuszka zbiera gruszki?
No do fartuszka oczywiście!;)

Myśląc o tych gruszkach do fartuszka przypomniał mi się fantastyczny program, który oglądałam chyba wieki całe temu, "Big Zbig Show".
W tym programie przecudowny Zbigniew Zamachowski zaśpiewał piosenkę pt. "Fartuszek gruszek";
a właściwie "Fartusek grusek" ;)
Polecam zatem dla chwili usmiechu:)

Link poniżej (zwróćcie jeszcze uwagę na młodego pana Józefoficza i panią Zającownę :)






Fartuszek czeka na swoją nową właścicielkę;)

Dzisiaj rano udaliśmy się z panem I. na jarmark staroci.
Kupiliśmy niewiele, reklamę blaszaną Peugeot'a
(gdyby ktoś miał na zbyciu coś w tym temacie, proszę o kontakt),
a ja dostałam od I.  rosyjską łyżeczkę :)


Śliczna prawda? Kiedyś dbano o detale, każda rzecz użytkowa była ładna, przemyślana, dopracowana.
Uwielbiam targi staroci. Teraz wszystko wykonywane jest na chwilę, na lat kilka, później fruuu do śmietnika.
Łyżeczka wygląada jak srebrna, ale jest wykonana ze stali nierdzewnej platerowanej.
Na odwrocie cyrylicą napisano cenę 2 ruble i 75 kopiejek.
Łyżeczka zamieszkała w mojej nowej puszce na cukier (zakupiona w Giżycku- pamiątka z Mazur).
Po jarmarku lody, spacer i do domu na niedzielny obiad (klasycznie, niedzielnie, rosołowo;)
Bilans dnia- POZYTYWNY.
Jutro do pracy. Dam nura w stertę papierów.
Pracy w szkole zostało mi dokładnie osiem dni (umowa kończy się z dniem 31 sierpnia).
Na koniec miesiąca jeszcze krótki urlop i czas na bardzo ważne decyzje...

Za parę dni napiszę Wam jeszcze o czymś, co fuksem prawdziwym zakupiłam na lubińskiej giełdzie :)
Ech, cudeńka prawdzie! Buzia na myśl o nich uśmiecha mi się jeszcze szeroko:)
Ale o tym już wkrótce, jak tylko obfocę wszyściuchno ślicznie;)

Dobrego tygodnia Kochani!

Wasza A.

38 komentarzy:

  1. Piękny fartuszek! Mam dość spory kupon materiału w czerwoną kratę, może wymienimy się?...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tkaninami jestem delikatnie mówiąc zasypana aktualnie, ale dziękuję za propozycję ;)

      Usuń
  2. przepiękny fartuszek, bardzo podoba mi się faktura gruszkowego materiału. Trzymam kciuki za bardzo ważne decyzje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaki sliczny ten fartuszek:) Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  4. Morele,ah, the polskie pachnace morele!Ladne fotografie.Pozdrawiam i dziekuje za podzielenie sie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, na obczyźnie brakuje tego, co nasze...znam to. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  5. cudowne morelki napewno zima przypomna sloneczne lato a fartusek gruskowy ino pikny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, za zimą raczej nie przepadam, a ona już tak blisko, ech. jesień już pachnie w powietrzu, a od początku roku szkolnego to czas już zleci w strasznym tempie i zaraz święta...

      Usuń
  6. taki fartuszek to tylko do ozdoby w kuchni, żal by mi go było "używac" codziennie, bo taki śliczny ;)
    i całą prawdę o teraźniejszych wyrobach napisałaś...wszystko "na chwilę"...a kiedyś? przemyślanie, trwale było wszystko robione, z dopieszczeniem każdej rzeczy :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego polecam jarmarki staroci ;) Czasem warto coś odnowić zamiast nowe kupować. bo z pewnością posłuży jeszcze długo. A fartuszek śliczny jak najbardziej należy używać, bo w kuchni spędzamy sporo czasu. Dlaczego więc, tam nie mogłybyśmy czuć się śliczne ? ;)

      Usuń
  7. pięknie u Ciebie :) pozwolę sobie zagościć na dłużej... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A witam serdecznie :) i zapraszam częściej!

      Usuń
  8. u moich dziadków obrodziły brzoskwinie <3

    zapraszam do siebie na smaczne pesto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te śliwkowe w tym roku chyba mają swój czas, bo drzewa faktycznie oblepione całe. Dziękuje za zaproszenie :)

      Usuń
  9. Fartusek przepiękny! i łyżeczka urocza. Ja też mam słabość do takich cacuszek i zbieram na okrągło te małe piękności:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też zbieractwo dopada co raz bardziej, ale jak tu się oprzeć?

      Usuń
  10. o zmieniłaś tło - piękne te buciki :)
    bardzo bardzo zazdroszczę takich przetworów na zimę
    pozdrawiam, mam nadzieję, że już dobrze się czujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A już myślałam, że banerek nie został zauważony ;) Zaraz i tak trzeba będzie go zmienić na jesienny... ech. A buciki zakładam do mojej kreacji jarmarcznej, też została zamieszczona w banerku ;)Pozdrawiam!

      Usuń
  11. fartuszek cudny:) Konfitury wszelkie robię zawsze bez dżemiksu bo nie o chemię tu chodzi:)Pozdowienia i zapraszam do siebie na candy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) A w dżemikach dokładnie o witaminy i smak chodzi, a nie tylko o to żeby się ścięły ;)Dziękuję za zaproszenie! Pozdrawiam!

      Usuń
  12. Śliczny fartuszek:) Nowy banerek jest super:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Banerek letni zamieszczony z opóźnieniem i zaraz trzeba będzie zamienić na jesienny, ale chciało mi się trochę tej czerwieni zakosztować;) Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  13. Aniu fartuszek jest cudny! ma piękne kolorki:))) takie letnie:)
    a taka łyżeczka ... to jest dopiero historia zapisana w starusieńkim przedmiocie:)
    świetny zakup
    buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Anula :) A te stare przedmioty naprawdę maja cos w sobie niezwykłego... Uwielbiam jarmarki staroci, a we wrześniu w Jeleniej Górze będzie taki konkretny. Jedziemy z Ireneuszem, żeby chociaż z ciekawymi ludżmi pogadać, bo pasjonatów to tam z pewnością nie zabraknie;)

      Usuń
  14. Śliczny fartuszek ! A ta jesienią bądź uprzejma jeszcze nie straszyć :), mnie wciąż za mało lata i ciepła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, ze za mało, ale cóż począć. Nie chcę straszyć, ale ona sama się już pcha za próg...

      Usuń
  15. Każda dziewuszka chciałaby mieć taki śliczny fartuszek :)
    Morelki to ja pod każdą postacią uwielbiam . Pięknie ubrane konfiturki na śniadanko , mmy pycha!
    Powodzenia w podejmowaniu decyzji aby były zawsze właściwe .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie;) Z decyzjami u mnie zawsze trudno, bo strachajło straszne jestem. czasem jednak życie nie pozostawia zbyt dużego wyboru i trzeba dać nura na głęboką wodę... chyba właśnie ten czas nadchodzi i dla mnie...

      Usuń
  16. Mimozy, powiadasz... no to rzeczywiście czas letnich pożegnań tuż tuż...
    Ale ja o innych żniwach:)) Zbierałaś owoce swojego apelu od stycznia do sierpnia i pewnie końca widać nie będzie :)) I nie dziw się, boś żniwiarka zacna, a plon świetnego pomysłu, nadzwyczaj udany :))
    Z przyjemnością poszperałam w Twoich postach i skontastowałam, ze w dobrym miejscu się znalazłam, bo i pióro niezłe i talentu mnóstwo, szkoda tylko, że nie wcześniej:))
    Ach ta łyżeczka!
    Życzę dobrych decyzji, z nadzieją na miłą znajomość:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Witam serdecznie! Lepiej późno, niż wcale ;) A wieczorem wpadnę do Twojego świata zaczytać się nieco, bo póki co miałam tylko chwilkę na odwiedziny, ale chęci nabrałam na więcej :)Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  17. Cudny fartuszek, połączenie kolorów, kwiatuszki, wszystko dało uroczą całość:) Jak zawsze zresztą, z dobrym smakiem:) Morelki, mniam, ja czekam aż mi drzewko urośnie i zacznie owocować, choć ja zjem pewnie wszystko na surowo;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zazwyczaj tez prosto z drzewa się zajadałam, ale w tym roku nie dało by się tego przejeść;) Ale pyszne są, to im musze przyznać. Nawet w postaci marmolady łychą z garnka podjadałam :)

      Usuń

Zapraszam Cię do wyrażania myśli i komentowania wpisów. Chcesz powiedzieć coś więcej? Napisz drogą mailową.