Obserwatorzy

niedziela, 5 lipca 2015

Tropiki nie dla mnie...

Pierwsza w nocy, nawet ciut po. W kuchni truskawkowe "jam session" pyrka cichutko swoją bulgoczącą melodię. W domu pachnie tak, że ojeju, a ja powoli wracam do życia.
Cały dzień czułam się żywcem gotowana, nie dla mnie te temperaturki. Na dokładkę za balkonem ziemia niczyja i trawska wykosić nie ma komu. Wykłosiło się diabelstwo, a ja czuję się jakby mi kto piachu pod powieki nasypał, masakra jakaś...
Lubię lato. Z wiekiem pokochałam wszystkie pory roku bez wyjątku. W każdej jest coś, co wkurzać może, ale lepiej myśleć o tych sprawach, które uśmiech na pychu wywołują. Moje pysio cieszy się więc dzisiaj z tego truskawkowego zapachu i chłodu, który po całym dniu jak w piekarniku jest czymś absolutnie cudownym. Lato lubię też z powodu chabaziów wszelakich, które ciągle ciągnę do domu z okolicznych pól, jeśli nic bardziej szlachetnego nie wpadnie mi w ręce. Są więc białe chabaźki polne na stole, jest zapaszek, jest dobrze :)



Niby zwyczajne, polne ziele, a jak ślicznie w wazonie wygląda :)


Wypijam hektolitry płynów, a i tak czuję, że chyba za mało. Cudownie sprawdza się mój słój z kranikiem, który od jakiegoś czasu regularnie zapełniamy kompotem domowej roboty. Nie doczekał się jednak zdjęcia, więc zaprezentuję go Wam innym razem.



Mam nadzieję, że przez weekend złapiecie dużo słonka, bo ja na roboczy tydzień zamawiam dni nieco chłodniejsze :P Przy niższych temperaturach mózgownica lepiej pracuje, a ja pracy mam od groma i ciut ciut... Zatem z góry przepraszam za ewentualny deszczyk i lekkie zachmurzenie, to na moje życzenie :D
Idę po kolejną szklaneczkę czegoś schłodzonego i zapełnię słoiczki, bo już dżemik gotowy. 
Kto się urlopuje, ten ma dobrze, ja zapuściłam tu kotwicę na dłużej i urlopiku póki co ni ma i nie będzie.
Ktoś jeszcze chętny posiorbać ze mną przez słomkę?


Jutro też roboczo. Do wykończenia trzy lale, myszorek i miś. Chyba więc zaraz zawinę się spać, bo mocy zabraknie na ogarnięcie wszystkiego...

Miłej niedzieli życzę i pozdrawiam serdecznie

Wasza A.

24 komentarze:

  1. piękne zdjęcia... miłej pracy!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tobie również życzę miłej niedzieli :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Oby skwar nas nie wykończył, bo jużgrzeje okropnie...

      Usuń
  3. Cudownie tu... Jak zawsze.
    I nie dla mnie te upały. Mnie stawia na nogi woda z miętą i cytryną.
    Pozdrawiam pracowicie...
    Martita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba dzisiaj jeszcze zafunduję sobie konkretny wentylator, bo powietrze już w miejscu stoi.W takich warunkach klimatycznych to ja chyba długo nie pociągnę :P

      Usuń
  4. Cudownie tu... Jak zawsze.
    I nie dla mnie te upały. Mnie stawia na nogi woda z miętą i cytryną.
    Pozdrawiam pracowicie...
    Martita

    OdpowiedzUsuń
  5. Też nie przepadam za takimi temperaturami. Jestem ciekawa słoika z kranikiem. Mi się taki marzy więc jestem ciekawa jak wygląda Twój:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słoik kupiłam kiedyś na Westwing. Jest całkiem spory i ma czerwoną nakrętkę w krateczkę. Naprawdę świetna rzecz. Stoi u nas w lodówce i tylko podchodzimy i tankujemy szklaneczki do pełna bez wyciągania garnka, czy innego pojemnika. Genialnie sprawdzać się też będzie na ogrodowych imprezach, bo żadna osa czy inne stwory nie wpadną do środka. Widziałam taki na olx ktoś sprzedaję ;)

      Usuń
  6. Tak opisałaś klimat panujący w Twojej kuchni, że poczułam zapach truskawek (naprawdę!), tak jakbym tam była. Bardzo chętnie wypiłabym z Tobą tego ochładzającego drinka (oczywiście bezalkoholowego ;) Ja wczoraj odesłałam moje dwie pchełki do dziaków więc upał, nieupał muszę szyć, bo jak wrócą to znowu nic nie będę mogła zrobić.
    P.S. Wydawało mi się, że Twoja nowa pracownia mieści się w chłodnych, starych murach.
    Pozdrawiam i powodzenia z lalkami i misiami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ja też na czas nieobecności moich domowników zawsze naplanuję sobie tyle, że ho ho :) Raz , że tęskni się przy nawale pracy jakoś mniej, dwa można nareszcie skupić się na wszystkim jakby lepiej. Pracownia faktycznie w starje kamienicy :) To taka moja oaza. Te mury są tak skonstruowane, że zimą nagrzejesz i ciepło naprawdę długo trzyma, a latem na zewnątrz patelnia, a tam zupełnie inne powietrze. Czasem nawet w cieple dosyć dni muszę skarpety cieplejsze do pracy zakładać, bo stopy mi marzną :) Aktualnie jednak łączę dżemowanie z szyciem, więc przyciągnęłam co nieco do domu , a tu beton dookoła, który nagrzewa się masakrycznie... ech...

      Usuń
    2. A no tak, zapomniałam, że dżemiki smażysz. W taki upał to jeszcze się pichceniem dogrzewasz ;) Ale zazdroszcze truskawek, bo ja wciąż nie mogę doprosić się męża żeby podrzucił mnie na jakiś targ po truskawy, a też z chęcią bym dżemy popełniła. Z tym tęsknieniem i pracą to masz zupełną racje :)

      Usuń
    3. A no tak, zapomniałam, że dżemiki smażysz. W taki upał to jeszcze się pichceniem dogrzewasz ;) Ale zazdroszcze truskawek, bo ja wciąż nie mogę doprosić się męża żeby podrzucił mnie na jakiś targ po truskawy, a też z chęcią bym dżemy popełniła. Z tym tęsknieniem i pracą to masz zupełną racje :)

      Usuń
  7. Ja zawsze lato uwielbiałam, za słońce dałabym się pokroić, ale nawet ja w takiej temperaturze wysiadam, niczym się ona nie różni od takiej np. Hiszpanii, tyle że u nas sjesty brak ;(
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj jak ja cię doskonale rozumiem-ja tez nie z tych co za upałami przepadają ;p A tu żar z nieba coraz większy się leje!
    Śliczne fotki :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie lubię takich upałów, ja jestem wiosenno-jesienna.
    ten bukiet jest piękny to pewnie krwawnik.
    pozdrawiam ledwo żywa

    OdpowiedzUsuń
  10. Aniu mogłabym powiedzieć słowami Smerfa Marudy: JAK JA NIE CIERPIĘ LATA!
    Nie lubię, alergie na pyłki, na słońce, źle znoszę upały. Ale o dziwo tegoroczne lato mało mi dokucza, więc życzę ci tego samego - mało dokuczliwego lata.
    Dżemiki już mam czekam na kolejne owoce, i czuję zapach w Twoim domku>
    Miłego lata i obfitego w najpiękniejsze chwile.

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja uwielbiam lato i wysokie temperatury ale dziś to nawet ja wymiękłam bo 54 stopnie w pełnym słońcu to chyba trochę jednak zbyt wiele dobrego nawet jak na mnie. No i roślinki zdychają na potęgę pomimo wieczornego podlewania a to denerwuje mnie najbardziej : (. Mmmm,Twoim dżemikiem pachnie nawet u mnie,już wyobrażam sobie takiego goferka z pysznym dżemikiem : ). Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  12. Również nie lubię takich upałów...dziś już jet troszkę lepiej :) Miłego tygodnia!

    OdpowiedzUsuń
  13. uf jak gorąco! Ale już za parę dni ma być chłodniej :) Daj łyka..

    OdpowiedzUsuń
  14. To piękne polne ziele tochyba -Podagrycznik pospolity, ale fakt, prezentuje się zjawiskowo.

    OdpowiedzUsuń
  15. też lubię te polne kwiatki :-). Napiok wygląda przepysznie :-). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kwiatki ze zdjęcia to ani krwawnik, ani podagrycznik, a dzika marchew :) Właśnie się dowiedziałam, że jest to roślinka w całości jadalna ;) Korzonki dośc łykowate, ale pokrojone lub starte świetnie odnajdują się w roli przyprawy do zupy, kwiatostany można smażyć, a ziarenka po przekwitnięciu rośliny można dodawać do sosów jak kminek ... ot i człowiek, znów czegoś się nauczył ;) koło domu rośnie mi jeszcze sporo dzikiej cykorii, którą jedliśmy kiedyś podczas pobytu we Włoszech podaną jako dodatek do mięsa PYCHOTA! Co dziwne, dla nas to zwyczajne, polne zielsko, za którym nikt się nawet nie ogląda...

    OdpowiedzUsuń
  17. To ja już Anula wiem, kto nam pogodę na zlot popsuł w drugiej połowie tego tygodnia :P Ale masz rację - lepiej się robi, jak mózg się nie lasuje w upale ;)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam Cię do wyrażania myśli i komentowania wpisów. Chcesz powiedzieć coś więcej? Napisz drogą mailową.