Obserwatorzy

piątek, 20 grudnia 2013

Poziom odczuwania

Są ludzie ryby, zimne ryby.
Wszysto im jedno i wszystko po nich spływa tak poprostu.
Potrafią ze stoickim spokojem kalkulować każdy element swojego życia, co się opłaca, a co nie.
Nie patrząc na emocje i uczucia innych tak poprostu dbają wyłącznie o swój interes.

Post do krótkich nie będzie należał, więc przygotujcie sobie chwię.
Jak zwykle przy długich postach proponuję odłożenie go na inną okazję, jeśli czasu u Was właśnie niedostatek.
Ja też pędzę, lecę i nie wyrabiam, ale przemyśleń zebrało mi się nieco i spać nie pozwolą, więc postanowiłam przelać je na bloga.

Są sytuacje, nad którymi tak zwyczajnie przejść do porządku dziennego nie potrafię.
Nie na zimno.
Czasem dotyczą mnie bezpośrednio, a czasem tylko z pozoru nie dotyczą mnie wcale.
Myślę.
Cytując Kubusia Puchatka " Myślenie jest trudne, ale można się do niego przyzwyczaić..."
Myślę więc o sprawach kilku, które jednak łączą się w jedno.

Spokojnie, zaraz z tego słownego chaosu zacznie wyłaniać się sedno... ;)

Byłam ostatnio na poczcie, w zasadzie na poczcie jestem dość często, ale nie zawsze ma to większe znacznie.
No może to, że na poczcie, którą odwiedzam ostatnimi czasy pracują naprawdę przemiłe panie  :)
Te przemiłe panie pozwoliły  pewnej innej, mocno starszej, wspierającej się na kulach pani, podejść do okienka bez kolejki.
Niby nic dziwnego, szczery, naturalny i jak najbardziej właściwy odruch.
Ten gest spowodował jednak całą lawinę słów, krzyku wręcz i tym samym zapadł w moją pamięć.
Pozwolilam sobie stanąć w obronie staruszki i natychmiast atak słowny skierowano w moją stronę.
Czy mnie to zabolało?
Niekoniecznie, przeraziło jednak, że można w ten sposób...
Ludzie tracą czucie.
Serca służą jedynie jako pompy ssąco tłoczące bez zdolności do głębszego odczuwania...
Takiego świata nie chcę, nie dla mnie, nie dla moich bliskich.
W takich momentach myślę, że bardzo przydałby się reset, bo kierunek w którym to wszystko pędzi nie jest najlepszy...
Idą święta, cholernie ważne święta o sensie których mało kto raczy pamiętać.
Świętować będziemy narodziny Tego, który za nas poświęcił życie.
To nie tylko dekoracje, zabawa, zastawione suto stoły i paczki pod choinką!
Poświęćmy więc czasem minutę lub dwie drugiemu człowiekowi.
Co w życiu tych krzyczących kolejkowiczów na poczcie zmieniły dwie minuty oczekiwania więcej?Nic.
Nie w takim świecie chcę, żeby żyło moje dziecko, bo mnie kiedyś zabraknie i nie uchronię jej przed chamstwem, bezdusznością i brakiem czucia...

Czasem wychodzę z domu z niechęcią kiedy trzeba przebrnąć przez moje miasto- dżunglę.
Kierowcy na drogach wciskają się jeden przed drugiego, bo JA muszę być gorą, bo MOJE auto lepsze i nie będę jechał za starym punciakiem, bo MOJE jest mojsze itd...
Trąbienie, wyklinanie i grożenie pięściami przez szybę.
Normalka.
Jest im z tym dobrze?
Wątpię.

W supermarketach walka na wózki sklepowe trwa w najlepsze, szybciej, więcej, biegiem do kolejki...
Nie chcę takich świąt.
Chcę czuć, że to ważny moment dla mnie i mojej rodziny.
Chcę spokoju i radości, a nie klapnięcia przy wigilijnym stole po tej bitwie w chorej dżungli.

Może innych to obejdzie, może spędzą ten czas jak zwykle, na szybko, z pełnym brzuchem przed telewizorem.
Ja nie chcę.
Takie święta nie są na mój poziom odczuwania.
Nie na zimno.
Nie jak ryba.

Taką ktoś sobie mnie wymyślił.
Wrażliwość jest częścią mojej natury.
Myślę o tym, czego doświadczam na codzień.
Nie czuję się od nikogo lepsza ni gorsza.
Dostałam wrażliwość ze skłonnością do nadwrażliwości.
Płaczę może częściej niż inni, ze szczęścia, ze zmartwień, ze wzruszenia.
Cóż począć? Trza z tym żyć i tyle.
Kiedyś już pisałam, że oswoiłam się z tą nadwrażliwością i polubiłam ją nawet.
To dzięki niej powstaje tak wiele.
Dzięki niej kolor widzę nawet w szarości...


Zdjęć wrzucam kilka, żeby Wam tak strasznie nudno tylko z moim gadaniem nie było ;)
Część moje dziecięcej, nadwrażliwej natury stworzyła szarą pannę długonogą widoczną powyżej.
Z nadwrażliwości więc wyrastać nie chcę, dorastać też wcale nie zamierzam.
Jeśli ten dorosły świat musi być taki paskudny, to nie chcę być jego częścią.
Wolę czuć na całego, kochać do upadłego i cieszyć się drobnostkami każdego dnia!
I zwruszać  niezmiennie cytatami z "Kubusia Puchatka"...


Wierzę, że po tej drugiej stronie siedzicie Wy, ludzie, którzy zimne ryby preferują tylko w galarecie.
Prośba więc do Was, przelejcie czasem nieco ciepełka na tych pędzących, nabzdyczonych, w kolejkach i na ulicach. Może w końcu oczy im się otworzą, a może zwyczajnie zejdzie z nich nieco powietrza, kiedy doświadczą gestu, którego najmniej się spodziewają? Czasem chamstwo wytrąca z równowagi zwykły uśmiech... próbujemy?

A co do przygotowań świątecznych polecam rekolekcje z dwoma wilkami ;)

Pozdrawiam

Wasza A.







33 komentarze:

  1. Stając w obronie tej kobiety udowodniłaś mi że są jeszcze na tym świecie dobrzy (czyt. normalni) ludzie. Dziękuję, Tacy ludzie jak Ty to światełko w świecie pełnym pośpiechu, chamstwa, braku zauważania drugiego człowieka. Czasem wystarczy niewiele dać z siebie aby innym pomóc, tu wystarczyło przepuścić Panią w kolejce, niby drobnostka a dla wielu urosło do rangi... no nie mam nawet pórownania.
    Szary to też kolor, ładny jak dla mnie, panna jest urocza. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz drobnostki urastają do rangi heroicznych czynów. Dlaczego trzeba robić programy poszukując "Bohatera roku" ? Chłopak, który oddaje kasę listonoszowi jest okrzyczany bohaterem... Przecież to powinien być normalny, zwyczajny odruch wynikający z uczciwości.Bohater to ktoś, kto narażając własne życie uratował życie innym... Mnie order też się nie należy i nie po to to piszę. Chciałabym jednak, żebyśmy przynajmniej spróbowali coś jeszcze zmienić, cokolwiek, co się tylko da...:) Pozdrawiam

      Usuń
  2. Niestety, tak było, jest i będzie. Nie wiem, czy ci ludzie nie mają wyrzutów sumienia, nie wiedzą, co to współczucie, a może po prostu nie mają wyobraźni? Gdyby ludzie potrafili sobie wyobrazić, że są w skórze tego drugiego człowieka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostaje im życzyć świetnego zdrowia po wsze czasy. Szkoda tylko, że to niemożliwe, bo starość dopadnie nas wszystkich. Może kiedy ich samych zniedołężnienie zmusi do wspierania się o kule przypomną sobie scenkę z poczty, w której tak "pięknie" odegrali główne role...

      Usuń
  3. No i gdzie te czysy, kiedy dobry domowy zurek, kawalek karpia i pachnace bakaliami (kiedys na takie frykasy to sie polowalo miesiacami) ciasto, gralo obok bialego oplatka i pachnacej choinki glowna role w domowo-swiatecznym "zaciszu".Gdzie te czasy kiedy przyjmowalo sie kolednikow goszczac ich tym czym chata bogata. Gdzie ten dodatkowy talerz dla zmarznietego goscia lub dla psa z kulawa noga (jak to mawiala moja babcia), ktora goscila jeszcze ludzi chodzacych po prosbie, czego sama bylam swiadkiem. Nad piecem suszyly sie pieczki czyli susz owocowy na swiateczny kompot, w piecu wesolo buzowal ogien a na choince dyndaly rajskie jabluszka i orzechy zawiniete w pozlotko....
    Na moje wielkie szczescie poznalam jeszcze tamte czasy, oczulam tamten smak swiat, ten szczegolny czas ludzkiej wrazliwosci, kiedy do chorego sasiada biegalo sie z lakociami lub pomagalo sie w domowych przygotowaniach...A moze ja fantazjuje? Stara baba ze mnie i byc moze mi sie "wydaje", ale moja corka mowi ze dostala po mnie "to cholernie przewrazliwione sumienie".
    Zdarzylo mi sie kilka razy interweniowac tu i tam, czasami z narazaniem wlasnej osoby, a moj maz swkitowal to tak, ze jak nie przestane, to gdzies "zeby zgubie" albo jeszcze gorzej...Ale ja wcale nie chce przestac, i dobrze mi z tym. Nie rozumiem tylko jak mozna sie dzielic oplatkiem, kiedy kilka dnie wczesniej bylo sie sprawca takiego zachowania, tu powinnam powiedziec za "Halinka Kiepska" ; "Boze, widzisz a nie grzmisz" ! A moze grzmi, dajac to co mamy, kryzysy, bezrobocie, glod, wojny, tylko my tego tak do konca nie slyszymy.
    A wiec daj nam Panie Boze troche wiecej tej zwyklej,miedzyludzkiej milosci i wyczucia dobra i niech nas to sumienie kluje jak wysuszona swiateczna choinka...Tego nam wszystkim przedswiatecznie zycze,pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie im mniej mają, im skromniej żyją, tym prędzej potrafią okazywać serce i żyć poprostu " po ludzku"... Teraz każdy grabi w swoją stronę i bezustannie kalkuluje. Zaprosić kogoś do domu? Dać mu jeść? TAK ZA DARMO??? Myślę, że trzeba próbować coś zmienić. Narażając własne zęby ocalimy serca od znieczulicy. Szczękę można wymienić, dusza jest niewymienialna ;) Życzę więc i sobie i Tobie i nam wszystkim takich świąt, o których piszesz, bez wypasionych prezentów, ale z wypasionymi emocjami :) Ściskam!

      Usuń
  4. Zgadzam się z Tobą w pełni, a sytuacji na poczcie doświadczam często. Niestety coś się złego dzieje. Ja teraz studiuję i to widzę. Po pierwsze obojętność na wszystko. Nikt nie ma nic swojego do powiedzenia ( są wyjątki, ale naprawdę wyjątki), kupowanie prac jest na porządku dziennym...Zero kreatywności, zero wrażliwości, zero myślenia. Ja bardzo dużo czytam, bo mnie mama tego nauczyła i jak przychodzę z biblioteki ze stosem książek, to od razu, że kujon... Bo nic dla siebie nie można robić widocznie. Ja się o swoje przyszłe dzieci też martwię i to mniej więcej już o tym myślałam, jak byłam w liceum, że my mamy już ciężko a co dopiero nasze maleństwa... Czasem te gesty, które innym wysyłam działają. Generalnie mam naturę takiego przyjaciela i próbuję wszystkim, we wszystkim pomóc. Odnosi się do przede wszystkim do sfery aktywności fizycznej, bo sport ukochałam najmocniej ;)

    Pozdrawiam Cię i ściskam serdecznie i życzę energii do pokonywania tego tłumu radością własnego życia.
    PS. Rekolekcje bardzo lubię, te akurat ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łatwo nie jest i chyba będzie co raz trudniej. Ludzie zapominają po co tu są, nie dla siebie, ale żeby stworzyć nowe, dobre pokolenie. Jakie wzorce dostają młodzi? Marne raczej... Odpowiedzialność za dzieci, budowanie im świata, który nie rozsypie się pod jednym dmuchnięciem wiatru, to nasze zadanie, a nie myślenie o sobie i o moim tu i teraz.Człowiek stworzony został do tworzenia, a nie niszczenia. Póki co jednak równia pochyła... Pozdrawiam Cię i ściskam mocno!

      Usuń
  5. Ma rację Aniu, świat zmierza w złym kierunku a ludzie w jeszcze gorszym. Starsi ludzie stają się zgorzkniali i jedyną radość odnajdują w możliwości ponarzekania i pożalenia się innym, młodzi ludzie pędzą bez opamiętania i bardziej mają niż są. Czas, czas, czas, każdemu się śpieszy, każdy chce mieć więcej i bardziej.
    Ja staram się podchodzić do takich sytuacji z dystansem i gdy pan w samochodzie zajeżdża mi drogę, ja odruchowo naciskam klakson, a on za chwilę zrównuje się ze mną i zaczyna coś wymachiwać rękami i krzyczeć przez szybę, to po prostu się do niego uśmiecham z politowaniem :)
    Zauważyłam, że ludzie lubią wiedzieć, lubią być informowani. Nie wiem jak wyglądała sytuacja na poczcie, ale być może gdyby Pani z poczty zwróciła się do Państwa oczekujących i grzecznie wyjaśniła albo poprosiła o przepuszczenie chorej Pani, może ludzie zareagowali by inaczej...?
    Najważniejsze to być ponad to i nie dać się zwariować. I dalej być wrażliwcem :) I dalej robić swoje :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starszym ludziom trochę się nie dziwię. Kiedyś byli szanowani i liczono się z ich zdaniem. Teraz często traktuje się ich jak zbędne elementy społeczeństwa. Wszystkim wydaje się, że zawsze będą piękni i młodzi, ale ta część życia też nas w końcu dopadnie. Masz jednak rację, nie dajmy się zwariować i róbmy swoje ;) Pozdrawiam

      Usuń
  6. Lala bardzo fajna
    ...pocieszę Cię tym, że ja ostatnio spotkałam sie z takim gestem, że aż nie mogłam uwierzyć... zgubiłam pieniądze i dokumenty i Pani która je znalazła pofatygować na infolinię by zdobyć mój numer telefonu i oddała wszystko... :))
    a ostatnio byłam u koleżanki i oglądałam książki i wpadła mi w ręce 50-sięcio letnia książka z bajkami na której widok zrobiłam "wow" i koleżanka mi ją dała ...
    pocieszmy się że takich ludzi z sercem jest jeszcze trochę i to bezinteresownych :)))
    pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to jest pocieszające. My też całkiem niedawno doświadczylismy niebywałej serdeczności będąc poza granicami kraju. Oby więcej takich gestów... Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Ostatnio słuchałam przeglądu prasy w dzień dobry tvn- robię to rzadko, ale tym razem wpadło mi w ucho. Pani mówiła właśnie o znieczulicy- w stosunku do niepełnosprawnych . Ludzie uważają, że nie należy poświęcać im czasu, sił, o pieniądzach nie wspominając. Bo najważniejsze jest leżeć przed telewizorem" z pełnym talerzem na pełnym brzuchu" jak pisze Pani Musierowicz. Najważniejsze to komuś dowalić, wylać własne frustracje, kopnąć i poczuć się silniejszym. Kilka lat temu doświadczyłam znieczulicy będąc w ciąży- a brzuch miałam wielki i bardzo źle ciążę znosiłam- sporadycznie ktoś ustąpił miejsca w tramwaju, w kolejce na poczcie w duchocie zemdlałam, nikt miejsca mi nie ustąpił, wpychali mi sie do kolejki, bo za wolno się ruszałam ( bez przesady, ślimakiem nie byłam).
    Kiedy mi się zdarzy, że ktoś mi w czymś pomoże, podwiezie, przytrzyma- zawsze dziękuję. A jak mówią ależ nie ma za co zawsze odpowiadam- jest za co. Bo odruch ludzki jest tak rzadki, że wymaga specjalnych podziękowań. A czasem wymaga jedynie chwili, zwykłej uprzejmości, podania ręki, czy drobnej pomocy- a dla drugiej osoby może być ogromną wyręką.
    Idą świeta- ogromna amerykanizacja zniszczyła je drastycznie- przyłazi jakiś brzuchaty gnom, wrzeszczy hohoho, zżera ciasteczka i zostawia paczki. Najważniejsze w duchu świąt jest choinka, wszyscy się uśmiechają w tym dniu i dają prezenty- Chrystusa nie ma nawet grama.A potem wracamy do nienawiści i znieczulicy, zarabiania pieniędzy i zakopywania empatii- bo ktoś może jeszcze zauważyć, że coś czujemy. I mamy świat pełen galerianek, matkobójczyń, tyranów domowych, niedouczonych "fachowców"(nauka i czytanie są passe), braku szacunku i nienawiści. Moje dzieci dorastają pomału i coraz częściej stykają się z przemocą, zarówno tą słowną i fizyczną w szkole, ze ściąganiem zadań, bo opisanie bombki staje się za trudne. A jeszcze nie mają dziesięciu lat.
    Taki świat budujemy dla nich, gdyż ludzi z empatią jest za mało. Czytam często o ludziach robiacych karierę, wyszukując tych którzy przede wszystkim mieli pasję i widzę, że jest ich tak wielu , ale znikaja gdzieś pomiędzy wyliczeniami kto ile zarobił i z kim się przespał, a kto zalał się w trupa. Przykre.
    Przepraszam za tak długi komentarz, ale troszkę mi się "ulało".
    Całuski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko faktycznie wywraca się do góry nogami. Świetnie z tym wywracaniem radzi sobie telewizja i internet, mozna im tylko pogratulować... Mnie też ciśnie w glowę myśl, że nasze dzieci czeka trudny czas. Już najlatwiej nie jest, bo problemy na etapie gimnazjum sięgają poziomu dramatu.Trzeba jednak ratować co tylko się da... Pozdrawiam!

      Usuń
  8. Zgadzam się z Tobą, nie w tym kierunku zmierza świat, ciągły pęd, stres, frustracja i to odbija się na stosunkach międzyludzkich. Nie podoba mi się to ... Często widać to w autobusach gdy starszym czy kobietom w ciąży nie ustępuje się miejsca udając, że się nie widzi, czy jak piszesz za kierownicą, ale cóż taki świat i jedyne co zostaje to być sobą i na przekór innym stawać w obronie innych pielęgnując swoje wartości i przekazując je dzieciom. Czasami zastanawiam się jak moje dzieci sobie poradzą w tak okrutnym świecie, ale dochodzę do wniosku, że jeśli wyrosną na dobrych, wrażliwych ludzi to będą skarbami, a dobro powraca i napewno sobie dadzą radę ... Pozdrawiam cieplutko :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, trzeba budować w nich siłę, żeby nie poddali się psychologii tłumu. Bo kto za tłumem idzie, nie dojdzie dalej niż tłum. Kto czasem idzie sam, może trafić w miejsca jeszcze nieodkryte... :)

      Usuń
  9. Nie wiem, jak to jest, ale ja rzadko spotykam z taką nieprzychylnością Bliźnich, a często z życzliwością i pomocą... I lubię chodzić po swoim mieście, czego i Tobie życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, może w moim mieście złą wodę piją ;) To tak żartem, a serio to ten problem dotyka nie tylko mojego miasta, ale i wielu innych. Może tego typu sytuacje poprostu umknęły Twoje uwadze. Dobrze, że spotykasz się z taką serdecznością. Ja na jej kompletny brak też nie narzekam, ale drugiej strony niezauważać nie potrafię... Pozdrawiam

      Usuń
    2. A wiesz, to możliwe! Bo w moim mieście na Rynku stoi studnia głębinowa :D
      To też żartem, choć na prawdę stoi :))) Zabytkowa. Zauważam, pewnie, że zauważam, bo niezłym obserwatorem jestem. Są, oczywiście, zachowania egoistycznie, ale na prawdę dużo życzliwości. I samochody zatrzymują się przed przed przejściem dla pieszych nie tylko dopiero wtedy, gdy stopę na pasach postawisz, ale nawet wtedy, kiedy sobie czekasz spokojnie na przerwę w ruchu :)

      Usuń
  10. Dziękuje Bogu za twoja wrażliwość....
    Dzieki takim ludziom jak Ty ten świat jeszcze istnieje....
    Serdeczności
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Judytka, ja też Bogu dziękuję za myślenie pod prąd... Oby dał radę zawrócić nurt jeszcze w wieli głowach, tego nam wszystkim życzę.Ściskam!

      Usuń
  11. Have you considered adding some relevant links to your article? I think it will really enhance viewers understanding.
    Addicting Games Canoeing

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I was thinking about translating what I write, but thoughts are running so fast sometimes, that I wouldn't able to do that. To much to say, and my english isn't good enought I think ;)

      Usuń
  12. Kocham Cię za ten post! Nie jestem więc sama! Przebudzenia nam potrzeba! Potrzeba nam wrażliwości! Nie jesteśmy robotami! Ludźmi jesteśmy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Światu potrzeba najprawdopodobniej złapania za ramionka i konkretnego potelepania. Może wtedy coś drgnie... Ściskam!!!

      Usuń
  13. Naszła mnie refleksja, że ta znieczulica wynika z przejścia od teo- do antropocentryzmu, czyli w skali mikro egocentryzmu. Taka moja domorosła filozofia ;) Prostą konsekwencją tego jest odwrócenie norm moralnych i, niestety, również społecznych. Mnie równie mocno szokuje to, że to co kiedyś było powodem do wstydu dziś jest normą i odwrotnie. W imię własnej wygody, tracimy z oczu to co ważne i zamiast Bożego Narodzenia świętujemy Gwiazdkę.
    ..ale musi być na świecie jeszcze tych "pięciu sprawiedliwych", skoro nadal istnieje ;) Być może zmiany obyczajów są jak zmiany klimatu, zjawiskiem cyklicznym, bo wydaje mi się ostatnio ich liczba rośnie :)
    ale się ponawymądrzałam :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Czasem wystarczy uśmiech i proste słowa miłego dnia. I nawet w tej największej zołzie odzywają się ludzkie uczucia, więc uśmiechajmy się jak najczęściej :)
    Pozdrawiam serdecznie i zdrowych i pogodnych świąt życzę Monika :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja zaś muszę przyznać, że od dłuższego czasu spotykam się z brakiem serdeczności, zrozumienia i zwyczajnych ludzkich odruchów ze strony starszych, którzy, wszystko argumentując wiekiem, potrafią bezceremonialnie kogoś obrazić, na kogoś nakrzyczeć, a nawet uderzyć... Od zawsze szanowałam i szanuję starszych, lecz niestety zauważam, że nie działa to w obie strony... I co ciekawe, również doświadczyłam niemiłej sytuacji na poczcie...ale to właśnie starsza Pani zwyzywała mnie, kiedy w 30 stopniowym upale, w siódmym miesiącu ciąży poprosiłam o przepuszczenie mnie w kolejce... Wrażliwość na drugiego człowieka jest, powinna być, wartością niezależnie od wieku... a Twoją wrażliwość Aniu uwielbiam, bo dzięki niej jesteś cudowną artystką :-))) buziaki na Święta :-))) I...CO Z TĄ KAWĄ? ;-P

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja już od dawna nie czuję klimatu świąt,moje ostatnie piękne święta był ,gdy byłam mała.Gdy nie liczył się rozmiar prezentu,ani to ile na niego wydaliśmy.Gdy nie jeździło się codziennie na zakupy a i tak uważało się,że jeszcze jest mało.Wielka szkoda,że nie czuć już tego klimatu,tych zapachów,widoków...żałuję strasznie,że moje dzieci nie poczują już tego klimatu ,co ja.Mogę jedynie się starać by miały piękne,rodzinne wspomnienia...Pozdrawiam i jak zwykle zachwycam się Twoimi pracami.

    OdpowiedzUsuń
  17. Bo przecież szarość to też kolor! Chociaż istnieje określenie: być szarym. Teraz sobie tak myślę, że nabiera ono innego znaczenia, przecież "szary też kolor". Łączę się z Tobą w bólu cierpiących na wrażliwość z prawdopodobieństwem nadwrażliwości, oj, łączę. "Nie jest naszą miarą być normalnym i przystosowywać się do wielce chorego społeczeństwa" - parafrazuję jakiegoś znanego gościa co powiedział coś podobnego. Chociaz...Ty jeszcze nie masz lekarstw na swoją nadwrażliwość, a ja mam. Więc życzę powodzenia w staraniu sie dalej :) I wiesz co? Trochę w takich długich wypowiedziach denerwuje mnie wypośrodkowanie tekstu, ale to tak na marginesie XD

    OdpowiedzUsuń
  18. Hej, Ale dałaś czadu, myślę, że ten post może poruszyć i te zimne ryby z Twojej kolejki jeśli by go przeczytały, ale chyba właśnie chodzi o to by poruszać i mówić o tym co nas dotyka i co jest nie tak jak być powinno.
    Well done!
    Życzę Ci radosnych i cudownie śnieżnych Świąt z dala od zimnych ryb.

    Zapraszam również do nas:
    http://touchthewood.co.uk/

    Kat.

    OdpowiedzUsuń
  19. Amen!
    Mam tę samą diagnozę. Ten sam problem. Tak samo myślę. Czasem to boli. Nawet często boli. Ale też nie mam zamiaru się zmieniać. Nie zmienimy całego Światu, ale mamy możliwość zmienić malutką jego część, nasze dookoła. Inaczej wychowywać dzieci. Pomóc staruszce na ulicy. Nakarmić głodne kocie. Posadzić kwiatek. I wychować dzieci. Ukierunkowane na ten lepszy Świat.

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam Cię do wyrażania myśli i komentowania wpisów. Chcesz powiedzieć coś więcej? Napisz drogą mailową.