Obserwatorzy

piątek, 5 lipca 2013

Jedną ręką

Dzisiaj miałam okazję przekonać się , że jedną ręką też można zdziałać sporo.
Nie jest łatwo, ale można.
Czemu jedną? Bo gapa ze mnie zakręcona i w ostatnią niedzielę, zamknęłam sobie drzwi od auta na kciuku.
Szczęście w nieszczęściu, ze trafiło na lewą rękę, a ja- model standardowy- praworęczna jestem.
Do czwartku łaziłam z tym obolałym paluszkiem naiwnie sądząc, że szybko wydobrzeje.
Gdzie tam, nie wydobrzałby tak szybko, bo ostatecznie w czwartek wymiękłam
i udałam się po pomoc medyczną.
Do albumu rodzinnego mam zatem jeszcze jedno zdjęcie z moim, niestety złamanym, kciukiem.
Jeszcze z samym bólem jakoś sobie radziłam, teraz doszedł gips i lewa ręka musiała pójść na L4.
No ja razem z nią oczywiście też ;)
Tylko jak tu siedziec w domu nie robiąc nic?
No musiałabym nie być sobą, żeby tak byczyć się przez dzień cały.
A co robiłam zaraz opowiem.
Najpierw jednak kilka obiecanych fotek z zeszłotygodniowego Festiwalu rękodzieła w Lubinie:

To ja w mojej jarmarcznej kreacji ;)


Maleństwo moje bardzo mi pomagało przez dzień cały.


Nasze skromniutkie stoisko
... i raz jeszcze Cottoni we własnej osobie ;)
Na jarmarku spotkałam przemiłą i przecudowną Elunię- Elis z bloga ZAMIAST
Nagadałyśmy się nieco, ale zdałoby się więcej, więc kolejne spotkanie wstępnie zostało ugadane ;)

A to moja kreacja  na manekinie.Płaszczyk jeszcze nie został wykończony. Będzie miał różową podszewkę i troszkę cukierkowych detali. Mam nadzieję, że całość będzie ze sobą ładnie współgrała i również w chlodniejsze dni Cottoni wystąpi w stroju pasującym do swojego kramu ;)

A dzisiaj, z tą moją białą kukiełką na ręce, nie zrobiłam może wiele, ale zawsze coś;)
Przede wszystkim ogarnęłam moje słoiczki z dżemikiem truskawkowym 
i syrop truskawkowy do herbatki.

Jakoś przetrwamy kolejną zimę ;)
tym bardziej, że z tyłu kryje się jeszcze spory słój z nalewką tuskawkową :))))

Również dzisiaj wyłożyłam tkaniną starą tekturową walizkę, taką z metalowymi okuciami na rogach.
Niestety zdjęcia walizeczki wyszły słabo, więc pochwalę się nią innym razem.

Jutro jadę do Lesicy na festiwal  "Świat pod Kyczerą"
Tam  też będę się wystawiać z moimi szyjątkami.
Przede wszystkim jednak pooglądam sobie folklor mniej i bardziej egzotyczny:)

Miłego weekendu 

Wasza A.