Obserwatorzy

niedziela, 18 października 2015

Zegarki i kalendarze

Bestie, co litości nie znają. Moje bestie. Tych pod łóżkiem i w szafie nie boję się od dawna, jednak z tymi tykającymi i szeleszczącymi  kartkami nie oswoję się nigdy. Zegarki i kalendarze... nie potrafię z nimi współdziałać. Nie zgadzamy się w żadnej kwestii, a już w szczególności w tempie uciekającego czasu. Każdego roku kupuję nowy terminarz, taki wypasiony, z dużą ilością miejsca na notatki i planowanie wszelkich działań. Targam go  każdego dnia ze sobą. Tkwi w czeluściach mojej torby zaplątany w  motki włóczki bawełnianej, z guzikami między stronicami i fiszkami z adresami do wysyłki przyklejonymi do okładki. Jest zawsze obecny w tej przepełnionej rękodzielniczym chaosem torebce. Jest  tak w razie czego, dla pewności,że o niczym nie zapomnę, ale i tak zapominam... Artystko ze mnie cało gębo chyba, bo wpasować się w kalendarzowo-zegarkowe ramki nie potrafię już wcale. Noc często nocą nie jest, a porą najlepszą do pracy. Dzień toczy się poza normami typowej gospodyni domowej i ciągle na coś brakuje przynajmniej godzin kilku. Moje bestie, zegarek i kalendarz, zupełnie nieoswojone....

Odpoczynek był. Cudowny tydzień z Paryżem przeleciał jak z bicza trzasnąć. Czas przyjemny na tyle, że nawet chwil na łapanie aparatu w ręce zabrakło. Reset był potrzebny. Szybko jednak wpadliśmy w nasze tryby codziennej tyrady ;) Aktualnie koczuję przy maszynie goniąc jak zwykle własny ogon. Może tym razem uda się zdążyć ze wszystkim. Chociaż właściwie kogo ja próbuję oszukać :P

Wysypuję hurtem zdjęcia tego, co się dziubnęło czas jakiś temu:










Może tyle na dzisiaj wystarczy, bo już oczy same mi się zamykają, a jutrzejszy dzień łatwy  nie będzie.
Może jeszcze tylko to jedno z naszymi skromnymi osobami i paryskim pozdrowieniem ;)




Buziole dla Was Kochani

Ściskam mocno i dziękuję za wizyty nawet pod moją nieobecność ;)

Wasza A.

21 komentarzy:

  1. Jakie śliczności uszyłaś, wspaniałe.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne te wypełniacze czasu. Paryż moje marzenie : )

    OdpowiedzUsuń
  3. Mmmm...Paryż... Super, że mogliście sie zresetować na wyjeździe. Co do maskotek, to jedna piękniejsza od drugiej, Mnie najbardziej zauroczył kotek z pasiastym noskiem.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Miło Was widzieć :-) A szyjątka Twe uwielbiam.I oczywiście wiem, o czym piszesz. Ze mnie od dawna ani gospodyni, ani zona ...

    OdpowiedzUsuń
  5. oj słodkie pastelowe cudeńka :) w lutym obchodzę 30 te urodzinki i mąż obiecał mi weekend w Paryżu...ciekawe czy dotrzyma słowa :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudo cudo cudo :) z co do gonienia własnego ogona to nie martw się Kochana, ja też nie wiem jak się nazywam czasami. Dom, dzieci, psy, rękodzieło, praca zawodowa - czasu na nic nie ma :) Pozdrawiam ciepło i przesyłam pozytywne myśli.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowne, urocze i takie słodkie :) Podziwiam kunszt wykonania i kreatywność i oczu nie mogę oderwać :)))
    Pozdrawiam serdecznie :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten kotek ze środkiem w paseczki - cudny i niepowtarzalny. Aż chce się go przytulić i to nie tylko dlatego że lubię koty! :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Aniu, takie cuda naszyłaś, aż chce się oglądać i żyć.
    I cudnie, że chociaż troszkę podładowałaś akumulatorki.
    Pewnie za chwilkę, znając Cię, znów je rozładujesz, ale .... dasz radę.

    Tworzysz piękne rzeczy i niech tak trwa.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przez chwilę miałam wrażenie, że to o mnie pisałaś: Ten tydzień w Paryżu mnie na ziemię ściągnął :):):)
    Twoje prace cieszą oko starannością wykonania, pozytywną energią w postaci kolorów, idealnie dobranych. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czasu nie da się okiełznąć....trzeba nim współgrać, oswoić...
    Śliczne uszytki!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak zawsze i tym razem z wielką przyjemnością obejrzałam co tam znowu wyczarowałaś z materiału i znowu jestem zachwycona :-). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Oswajanie czasomierza jest trudne... Kalendarz nawet jako tako opanowałam, ale zegarki są chyba poza moim zasięgiem też ;) Stworki super poszyłaś - jak zawsze zresztą. A panna w czerwieni boska :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wpadłam i zagościłam się na dobre :-)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam Cię do wyrażania myśli i komentowania wpisów. Chcesz powiedzieć coś więcej? Napisz drogą mailową.