Obserwatorzy

piątek, 24 stycznia 2014

Spóźnialska

Miała być dużo wcześniej, ale najwyraźniej co innego miała do roboty...
Nie wpadła na święta, choć tyle osób liczyło na jej obecność...
Teraz, kiedy zielone spod gruntu łebek nieśmiało zaczęło wystawiać
przychodzi i się panoszy...


W sumie lepiej, że przypałętała się w końcu teraz, a nie później, kiedy wszystko kwieciem wystrzeli i pszczoły się pobudzą z zimowego snu.
Jej obecność jednak nie cieszy mnie zbytnio.
Latarenki, koce, gorące herbatki i mały procencik na rozgrzewkę poszły w ruch, 
ale i tak w sporych dawkach staram się serwować sobie wiosnę...


Małe ogródeczki- wiosna w pigułce, działają rozweselająco i uspakajająco.
Te maluchy po lewej babcia Sabinka nazywała łubinkami.
Całe wielkie kępki rosły na działce u babci i pachniały miodem, szczęściem, budzącym się życiem.
Uwielbiam!
Białe buty uszykowałam zimie na drogę do domu. Oby szybko je przywdziała i poszła gdzie ją nogi poniosą.


Kwiatki, zioła w doniczce- lekarstwo na szarówkę za oknem.
Najlepiej jednak ze wszystkiego działa praca.
Kto na Facebook do mnie wpada widział już mojego gryzonia.
Tym jednak, którzy od fejsbukowania bronią się ręcami i nogami
przedstawiam Halinkę- pierwszą myszowatą w rodzinie Cottoni.


Misie dzisiaj Wam odpuszczę, ale rodzą się jak szalone.
Króliczki też zaczynają o sobie przypominać
i już niedługo niezły zwierzyniec opanuje moją przestrzeń mieszkalną.
Pracownia się maluje.
Tzn. nie maluje się sama, a złote ręce mojego pracusia robią tam prawdziwe cuda.
Ściany pięknie pobielone, mebelki na biało przemalowane...
Serce rośnie!
Dzisiaj uchylę Wam rąbka tajemnicy i pokażę kawałeczek tego mojego, nowego miejsca :)


Stare, dubeltowe okna. Prawdziwe, drewniane, bez grama plastiku, którego żywcem nie cierpię!
Grube mury starej kamienicy- cudo!
Te haczyki, załamania na szkle starych szyb...
Niedługo zawisną tu zasłony w biało-czerwone paseczki, a na parapecie wyląduje jakieś kwiecie i poducha :)


No i jeszcze te drzwi, ościeżnice, klamki i szyldziki... 
W najpiękniejszych snach nie śniło mi się, że moje miejsce pracy będzie wyglądać tak pięknie!
Wkrótce stanie tam nowa hafciarka, coverlock i pojawi się całe mnóstwo metrów bawełny w najpiękniejszych kolorach i wzorach :)
Póki co działam jednak tutaj, w moim mieszkanku i właśnie do pracy wracać czas, więc opuszczam Was moi mili, życząc oczywiście wspaniałego weekendu!
Zanim jednak zniknę jeszcze dwie sprawki...

Poproszono mnie o nagłośnienie pewnej szczytnej sprawy, co zgodnie z obietnicą czynię:


Zdrowe dzieci to największe szczęście. Kiedy zaczynają nam chorować zostajemy często sami. Na pomoc różnych instytucji, które pomagać powinny, nie zawsze możemy liczyć. 
Trzeba więc trzymać się razem i w miarę możliwości wspierać, tak po prostu, po ludzku...

A sprawka druga, to kawałeczek mojego muzycznego świata dla Was, tak na przebudzenie w razie, gdyby ta zima usypiała Was za bardzo ;)

Ściskam
Wasza A.